<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3695688583167724165</id><updated>2012-01-01T14:01:54.580-08:00</updated><title type='text'>Ania i Filip</title><subtitle type='html'>Dzienniki z podróży...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://aniafilip.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ania i Filip</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05514649244096252167</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgiLejAF0II/AAAAAAAAAZ8/lH5qQfpUIZg/S220/wakacje+w+Tr%C3%B3jmie%C5%9Bcie10.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>3</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3695688583167724165.post-5510391902409185464</id><published>2010-08-30T13:47:00.000-07:00</published><updated>2011-07-07T02:52:10.259-07:00</updated><title type='text'>Góry Izerskie - Czeski Raj - Praga 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORerX-EHdI/AAAAAAAABHI/GN_vYdJzKKY/s1600/_MG_7584.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORerX-EHdI/AAAAAAAABHI/GN_vYdJzKKY/s400/_MG_7584.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540657540834270674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Urlop i rower to z pewnością nasze ulubione połączenie. Tym  bardziej, że 4-letnia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="font-weight: bold; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Olga nie wyobraża sobie wakacji bez swojej przyczepki. Brak czasu  to&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żadne  wytłumaczenie, bo choć tydzień wolnego to niewiele, nawet w tak&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;krótkim czasie też można  przeżyć przygodę. My tego&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;doświadczyliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;01.08.2010. niedziela&lt;br /&gt;godzina 22:07 Gdynia Główna    [7,6 km]&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TIlPWREQaXI/AAAAAAAABBI/HYyggtuBlLE/s1600/_MG_7584.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ledwo zdążyliśmy na pociąg. Gdyby nie pomoc rodziców, byłoby kiepsko. Tata pomógł Filipowi z bagażem, mama zajęła się Olgą, a ja kupiłam bilety. Teraz siedzimy w pociągu do Jeleniej Góry - my w pierwszym przedziale ostatniego wagonu, a rowery na końcu wagonu, bowiem w pociągu TLK (jedynym w ciągu doby, kursującym na tej trasie) nie można było liczyć, niestety,na wagon rowerowy.&lt;br /&gt;Olga już śpi, Filip pilnuje rowerów i raz jest z nami na początku wagonu, a raz z naszymi "kołami" na końcu! Polska kolej, jak nikt inny, potrafi zadbać o atrakcje podczas podróży! Ale kto podróżował z rowerami, ten pewnie już wie. Żeby nie było nudno, o 6 rano musimy przenieść wszystkie bagaże i śpiącą Olgę o jakieś 3-4 wagony do przodu, bo te będą odczepiane!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;02.08.2010. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;poniedziałek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jelenia Góra - Czerniawa Zdrój    [47,9 km]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc w PKP to udręka! Byliśmy bardzo niewyspani. Tym bardziej, że około 6 musieliśmy zmienić wagon. Także pobudka, pakowanie, przenoszenie bagażu. To nic, że pociąg nie wjechał do końca na peron i Filip musiał rowery przenosić z trawy. Potem konduktor nie wiedział, czy w pociągu jest wagon rowerowy. A kiedy jednak okazało się, że jest, to siedziało w nim mnóstwo ludzi - oczywiście bez rowerów! Szkoda gadać. Kiedy w końcu - cali i zdrowi, choć zmęczeni - dojechaliśmy do Jeleniej Góry, zjedliśmy śniadanie, zrobiliśmy małe zakupy i zwiedziliśmy starówkę, ruszyliśmy w stronę Szklarskiej Poręby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAUUghNCEI/AAAAAAAABDQ/RHinc0UJ3FQ/s1600/_MG_7492.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAUUghNCEI/AAAAAAAABDQ/RHinc0UJ3FQ/s400/_MG_7492.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521435485715368002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Już za Jelenią Górą ukazały się nam &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;fantastyczne&lt;/span&gt; górki. Widać było całe pasmo Karkonoszy. Jednak szybko zjechaliśmy z głównej trasy, bo panował na niej zbyt duży ruch. Skierowaliśmy się na Wojcieszyce, Starą Kamienicę, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Gierczyn&lt;/span&gt; do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Korbicy&lt;/span&gt;.Tutaj górek nie było już tak dobrze widać, ale czuło się je w podjazdach i zjazdach :) Ślicznie tu, prawdziwa sielanka. Taki spokój, praktycznie zero ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAU6EVnfYI/AAAAAAAABDY/f-4SEiU-COc/s1600/_MG_7538.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAU6EVnfYI/AAAAAAAABDY/f-4SEiU-COc/s400/_MG_7538.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521436130985606530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zabłądziliśmy nawet i nie było kogo zapytać o drogę. W końcu udało nam się dojechać do Czerniawy Zdrój, tuż przy samej granicy polsko-czeskiej. Zjedliśmy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;obiadokolację&lt;/span&gt; i szukaliśmy noclegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNMkRKfj9VI/AAAAAAAABF4/8F4eMnFhWu0/s1600/_MG_7667.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNMkRKfj9VI/AAAAAAAABF4/8F4eMnFhWu0/s400/_MG_7667.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535808244261582162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Postanowiliśmy zostać w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Czerniawie&lt;/span&gt; ze względu na sentyment, jaki miałam do tego miejsca. 16 lat temu byłam tutaj, przez całe dwa miesiące, w sanatorium. Zwiedziliśmy miejscowość, powspominałam. Zmieniło się trochę. Sam budynek sanatorium wygląda dużo lepiej, pomalowali go, kiedyś był taki obskurny, cały biały. Szkoły sanatoryjnej już nie ma... stoi opuszczony budynek. A domek, w którym nocowałam z rodzicami, kiedy mnie przywieźli, jakby bez zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwwI05BmI/AAAAAAAABFo/NgmA3B_1Fs0/s1600/_MG_7662.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwwI05BmI/AAAAAAAABFo/NgmA3B_1Fs0/s400/_MG_7662.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535470126808761954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po objazdowym zwiedzaniu, rozbiliśmy się u ludzi w ogródku. Po dwóch &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;nieprzespanych&lt;/span&gt; nocach (wesele Ali i podróż PKP) bardzo szybko zasnęliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAVhK0iUlI/AAAAAAAABDg/66jyYVxtg6c/s1600/_MG_7547.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAVhK0iUlI/AAAAAAAABDg/66jyYVxtg6c/s400/_MG_7547.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521436802740802130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;03.08.2010. wtorek&lt;br /&gt;Czerniawa Zdrój - Liberec [37,8 km]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy obudził nas deszcz. Jest godzina 11:45 i nadal pada! Zmuszeni jesteśmy do siedzenia w namiocie i czekania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwf2oIf3I/AAAAAAAABFg/Ku5VB7URJ2c/s1600/_MG_7659.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwf2oIf3I/AAAAAAAABFg/Ku5VB7URJ2c/s400/_MG_7659.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535469847045504882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(...)  Jest 22:45&lt;br /&gt;Jestem po kąpieli, leżę w czystej pościeli :) Obok w łóżku śpi Olga, a na dole Filip rozmawia z Miłoszem, przy kolejnym już czeskim piwku :)&lt;br /&gt;Ale dzień! Zrobiliśmy zaledwie 37 km, ale mieliśmy naprawdę ciężkie warunki. Najpierw lało. Dopiero o 15:00 wyjechaliśmy spod domu gospodarzy w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Czerniawie&lt;/span&gt;. Zajechaliśmy do sklepu, zjedliśmy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;śniadanio&lt;/span&gt;-obiad i w drogę. Jednak po przejechaniu 2 km znowu zaczęło mocno padać. Zmuszeni byliśmy zrobić sobie dłuższy postój pod wiatą autobusowego przystanku. Odechciało mi się jechać. Padało i padało. Ale w końcu uspokoiło się i był nieco mniejszy deszcz, więc ruszyliśmy. Granicę przekroczyliśmy około 17:00.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAV3y2nBYI/AAAAAAAABDo/MR94Q1nWFdk/s1600/_MG_7481.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 257px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAV3y2nBYI/AAAAAAAABDo/MR94Q1nWFdk/s400/_MG_7481.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521437191444039042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początku było trochę z góry. Ucieszyliśmy się, tymczasem.... Po lewej stronie cały czas Góry Izerskie. Cudowne widoki, choć wiele zasłaniały nam chmury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAWQEvrhwI/AAAAAAAABDw/ckY759Z1Dqg/s1600/_MG_7486.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAWQEvrhwI/AAAAAAAABDw/ckY759Z1Dqg/s400/_MG_7486.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521437608563672834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mnóstwo ich chodziło po niebie i wszystkie czarne i groźne. No i w końcu stało się to, co &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;nieuniknione&lt;/span&gt; - trzeba było "przeciąć" góry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXEhr1P9I/AAAAAAAABD4/_lBezHBXYGE/s1600/_MG_7496.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXEhr1P9I/AAAAAAAABD4/_lBezHBXYGE/s400/_MG_7496.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521438509685358546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Było bardzo ciężko. 4 km non stop w górę, serpentyny, stromo, we mgle... Ale pomimo tego ślicznie było. Cały czas w przepięknym lesie. A kiedy wjechaliśmy na przełęcz, czekał nas zjazd -stromo z górki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXjWA6qOI/AAAAAAAABEA/Fd2bx4BZxrs/s1600/_MG_7511.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXjWA6qOI/AAAAAAAABEA/Fd2bx4BZxrs/s400/_MG_7511.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521439039128512738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze zatrzymaliśmy się na pyszne maliny czeskie. Rosły przy drodze, więc grzechem byłoby je tam zostawić. A były przepyszne - palce lizać.&lt;br /&gt;Same Czechy ładne i czyste. Domki zadbane, trawka skoszona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwTYy7qjI/AAAAAAAABFY/k9wxBp1h6n4/s1600/_MG_7653.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHwTYy7qjI/AAAAAAAABFY/k9wxBp1h6n4/s400/_MG_7653.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535469632879307314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tylko z noclegiem mieliśmy kłopot, niczym w zeszłym roku w Budapeszcie. Śpimy w Libercu, na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;przedmieściu&lt;/span&gt;. Zajeżdżaliśmy do 10 domów. Odmawiano nam kawałka trawnika. Wysyłano gdzieś na jakieś pola albo co gorsza, udawano, że nie ma nikogo w domu. Na przykład w jednym domu, bardzo dziwnym zresztą -kraty w oknach, drzwi bez klamki - ktoś widział nas, po czym zgasił światło i siedział cicho. Dziwne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORaUTYg1CI/AAAAAAAABHA/SiPLIB_vVlU/s1600/_MG_7520.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORaUTYg1CI/AAAAAAAABHA/SiPLIB_vVlU/s400/_MG_7520.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540652746419524642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy już rozbijać się na dziko. Szukaliśmy miejsca, tylko nie było gdzie, bo albo blisko była droga, albo domy. Zniechęceni zajechaliśmy do ostatniego domku i ktoś mówi: "jasne! tylko trawa mokra". W sumie to nic dziwnego po całym dniu opadów. Kiedy zaczęliśmy rozbijać "stan" (namiot), gospodarz wyszedł, kazał "to" złożyć i zaprosił na nocleg do swojego domu. Niesamowity koleś! Oczywiście zaproszono nas na kolację, herbatkę i piwo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;04.08.2010. środa&lt;br /&gt;Liberec - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Skysice&lt;/span&gt; [68,1]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziło nas słoneczko i piejący kogut za oknem.&lt;br /&gt;Miłosz, wariat, pojechał specjalnie dla nas po czerstwe (czyli świeże) pieczywo. Po śniadaniu wyjechaliśmy, oczywiście z drugim śniadaniem na wynos! Gospodarze żegnali się z nami, jak z najbliższą rodziną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAYHelEjXI/AAAAAAAABEQ/EsR7SN-2D-k/s1600/_MG_7529.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 248px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAYHelEjXI/AAAAAAAABEQ/EsR7SN-2D-k/s400/_MG_7529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521439659902930290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zajechaliśmy do centrum miasta. Liberec okazał się pięknym, do tego bardzo ładnie położonym miastem. Dookoła same góry. Z Liberca skierowaliśmy się w stronę Czeskiego Raju. Wszędzie górki i bardzo fajne widoczki. A "raj" to głównie dla rowerzystów - non stop mijaliśmy cyklistów - młodzi, starzy, w pojedynkę, parami albo całymi rodzinami. Jak dla mnie to miejsce powinno nosić nazwę "Czeskie Piekiełko" - nakręciliśmy się tam zdrowo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAYn04UggI/AAAAAAAABEY/bnEcntG88F8/s1600/_MG_7590+2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAYn04UggI/AAAAAAAABEY/bnEcntG88F8/s400/_MG_7590+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521440215645061634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podjazdy, zjazdy... &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TIlMrsO85gI/AAAAAAAABA4/VEUCSK_CKbA/s1600/_MG_7590+2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZKyfK0rI/AAAAAAAABEg/BGtF1BVW-lY/s1600/_MG_7594.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZKyfK0rI/AAAAAAAABEg/BGtF1BVW-lY/s400/_MG_7594.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521440816298119858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze zajechaliśmy do gotyckiego zamku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZesa6ObI/AAAAAAAABEo/8qpAMZK9NQk/s1600/_MG_7565.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZesa6ObI/AAAAAAAABEo/8qpAMZK9NQk/s400/_MG_7565.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521441158267025842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie Czeski Raj słynie z zamków, ale my nie zjeżdżaliśmy z głównej trasy, z powodu braku czasu. Za to podziwialiśmy lasy i możemy powiedzieć, że są naprawdę piękne. No i jagód oraz grzybów mnóstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZs9aa0KI/AAAAAAAABEw/hGLNjKyxGJM/s1600/_MG_7575.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAZs9aa0KI/AAAAAAAABEw/hGLNjKyxGJM/s400/_MG_7575.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521441403346538658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TIlMrsO85gI/AAAAAAAABA4/VEUCSK_CKbA/s1600/_MG_7590+2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;Przejechaliśmy 68 km i około 20:00 rozbiliśmy się w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Skysicach&lt;/span&gt; u ludzi w ogródku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXyNhhfbI/AAAAAAAABEI/nMZ8ebMO-00/s1600/_MG_7588.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TKAXyNhhfbI/AAAAAAAABEI/nMZ8ebMO-00/s400/_MG_7588.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521439294547393970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;05.08.2010. czwartek&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;Skysice&lt;/span&gt; - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;Strasyn&lt;/span&gt; [85,9 km]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobiliśmy rekord :) Skończyły się górki i teoretycznie było płasko. Mieliśmy jednak mało przyjemny start, bo okazało się, że mam flaka! Filip musiał wczuć się w rolę mechanika cyklowego i oczywiście poradził sobie! Ale, jakby nie było, trochę czasu straciliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHvAHb9dPI/AAAAAAAABE4/CcOef7JBtUU/s1600/_MG_7622.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHvAHb9dPI/AAAAAAAABE4/CcOef7JBtUU/s400/_MG_7622.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535468202290410738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaliśmy się przy najbliższych &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;potrawinach&lt;/span&gt; (sklep spożywczy), zjedliśmy śniadanie i naprawialiśmy koło (ja tylko łatkę podałam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHveVV61KI/AAAAAAAABFI/HnM7CdrnxRY/s1600/_MG_7642.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHveVV61KI/AAAAAAAABFI/HnM7CdrnxRY/s400/_MG_7642.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535468721419244706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie "na zakupy" przyszło dwóch starszych kolesi i około godziny 11:00 wypili chyba po 4 piwa (przy nas 4, bo kiedy odjeżdżaliśmy oni siedzieli i nie wyglądało na to, żeby mieli szybko skończyć). Żeby było ciekawiej dosiadła się do nich pani &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;sprzedawczyni&lt;/span&gt;, też z piwem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHvSRmtGQI/AAAAAAAABFA/Be0cpoBMuEA/s1600/_MG_7640.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNHvSRmtGQI/AAAAAAAABFA/Be0cpoBMuEA/s400/_MG_7640.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535468514257475842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po 25 km jazdy miałam kryzys - dosłownie opadłam z sił. Nie chciało mi się jechać, nie mogłam już kręcić pedałami. Zajechaliśmy do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;potrawin&lt;/span&gt; i tam Filip dał mi zastrzyk &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;energetyczny&lt;/span&gt;: dwa banany, snickersa i kilka bardzo dobrych, czeskich ciastek czekoladowych. Odżyłam! W &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;Nymburku&lt;/span&gt; zatrzymaliśmy się na pizzę. Była naprawdę dobra, wręcz palce lizać. Obsługa natomiast to jakieś &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;nieporozumienie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A potem jechaliśmy przez pola i przypominało mi to trochę podróż przez Węgry - w miarę płasko, a i słoneczników nie brakowało. Około 20:00-20:30 dojechaliśmy do celu - do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;Strasyna&lt;/span&gt; pod Pragą. Tam czekała na nas kochana rodzinka, z pysznie zastawionym stołem i dużymi butelkami czeskiego piwa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;06.08.2010. piątek&lt;br /&gt;PRAGA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dobrze spało się w czystej pościeli, po sytej kolacji i czeskim piwie, że ciężko było wstać. Po śniadaniu wujek zawiózł nas pod stację metra i stamtąd dojechaliśmy do centrum Pragi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNM7hdDVy5I/AAAAAAAABGA/DHlwgW_fOMY/s1600/_MG_7687.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNM7hdDVy5I/AAAAAAAABGA/DHlwgW_fOMY/s400/_MG_7687.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535833812888832914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pogoda trochę "szpetna" (pochmurno było), ale na szczęście bez deszczu. Mieliśmy tylko jeden dzień na zwiedzanie, więc nie zobaczyliśmy wszystkiego, ale &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;przynajmniej&lt;/span&gt; jest, po co wracać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNM8m1pVMAI/AAAAAAAABGI/PAHPq26Nl1s/s1600/_MG_7691.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TNM8m1pVMAI/AAAAAAAABGI/PAHPq26Nl1s/s400/_MG_7691.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535835004901601282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A Praga oczywiście nas zauroczyła. Bardzo ładne miasto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWABFg9hI/AAAAAAAABGQ/UqVJTx02Etk/s1600/_MG_7759.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWABFg9hI/AAAAAAAABGQ/UqVJTx02Etk/s400/_MG_7759.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540647999864108562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWSGWvuLI/AAAAAAAABGg/24I3DEqeFpI/s1600/_MG_7779.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWSGWvuLI/AAAAAAAABGg/24I3DEqeFpI/s400/_MG_7779.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540648310516201650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWlUnhl9I/AAAAAAAABGw/-hMN3FnRcdc/s1600/_MG_7832.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWlUnhl9I/AAAAAAAABGw/-hMN3FnRcdc/s400/_MG_7832.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540648640762189778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do domu cioci wróciliśmy późno wieczorem.&lt;br /&gt;Wcześniej zajechaliśmy na dworzec kolejowy, aby dowiedzieć się o pociągi powrotne do Polski. No i tutaj zostaliśmy niemile zaskoczeni. Okazało się, że nie ma szans na przekroczenie granicy z Polską przewożąc koła (rowery). Po Czechach można podróżować pociągiem z rowerem, ale granicy przekroczyć - już nie! Bzdura kompletna. Pani znalazła nam jedyny pociąg do Polski, który zabiera koła, ale on jechał aż przez Ostrawę! To oznaczałoby, że musielibyśmy przejechać właściwie całe Czechy i całkiem słono za to zapłacić. Poza tym z przesiadką w środku nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWKFV2AZI/AAAAAAAABGY/GZqjst3lDAc/s1600/_MG_7774.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWKFV2AZI/AAAAAAAABGY/GZqjst3lDAc/s400/_MG_7774.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540648172805030290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga opcja to podjechać pod granicę, przejechać ją rowerem i w Polsce wsiąść do PKP. Ale i z tymi połączeniami nie było łatwo, np. 3-5 przesiadek! Dziwne. Tym bardziej, że z Polski z wjechaniem z rowerami do Czech nie ma żadnego kłopotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWcJi0-FI/AAAAAAAABGo/Cas-aWi9zPk/s1600/_MG_7826.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWcJi0-FI/AAAAAAAABGo/Cas-aWi9zPk/s400/_MG_7826.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540648483170875474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Także zostaliśmy bez pociągu powrotnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;07.08.2010. sobota&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;Strasyn&lt;/span&gt; - Jelenia Góra&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudził nas deszcz i chłód. W wiadomościach pokazują powódź w Czechach. Niestety, dokładnie w tych miejscowościach, przez które dwa dni temu przejeżdżaliśmy. Najgorsza sytuacja jest w Libercu i okolicach. Pisaliśmy do Miłosza, na szczęście u nich wszystko dobrze. Ze względu na pogodę nie pojechaliśmy do Pragi, tylko zostaliśmy w domu. Tym bardziej, że dzisiaj musimy już wracać - w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;poniedziałek&lt;/span&gt; Filip idzie do pracy. Jako, że na kolej czeską nie mogliśmy liczyć, z pomocą przyszła nam czeska rodzinka ;) Paulinka (kuzynka Filipa) z mężem postanowili zrobić sobie krótką wycieczkę do Polski i odwieźć nas na pociąg do Jeleniej Góry! :D Przez całą drogę padało! Mimo to, trasę którą pokonaliśmy na rowerze w ciągu 3,5 dnia, samochodem przejechaliśmy w jakieś 3,5 godziny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;08.08.2010. niedziela&lt;br /&gt;Jelenia Góra - Gdynia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWtYxFCeI/AAAAAAAABG4/BThaiFqvgCQ/s1600/_MG_7881.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORWtYxFCeI/AAAAAAAABG4/BThaiFqvgCQ/s400/_MG_7881.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540648779314956770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pociąg relacji Jelenia Góra - Gdynia, pełen ludzi. Oczywiście, wagonu rowerowego, brak. Tym razem postanowiliśmy zrobić po swojemu i zapakowaliśmy wszystko do przedziału. Także oprócz bagaży, mieliśmy przy sobie przyczepkę i dwa rowery. Było bardzo ciasno, ale &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;przynajmniej&lt;/span&gt; nikt się nie czepiał, że rowery &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;przeszkadzają&lt;/span&gt;, nikt się nie dosiadł, a Filip mógł spać, a nie kursować między przedziałem a końcem pociągu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdynia Główna  [8km]&lt;br /&gt;W domu byliśmy około 11 rano. Prysznic, śniadanie, wypakowywanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna wyprawa za rok! Gdzie tym razem? Zobaczymy :) A tymczasem... morze czeka, a to ostatni dzień urlopu dla niektórych, więc trzeba odpocząć!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3695688583167724165-5510391902409185464?l=aniafilip.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aniafilip.blogspot.com/feeds/5510391902409185464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2010/08/gory-izerskie-czeski-raj-praga.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/5510391902409185464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/5510391902409185464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2010/08/gory-izerskie-czeski-raj-praga.html' title='Góry Izerskie - Czeski Raj - Praga 2010'/><author><name>Ania i Filip</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05514649244096252167</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgiLejAF0II/AAAAAAAAAZ8/lH5qQfpUIZg/S220/wakacje+w+Tr%C3%B3jmie%C5%9Bcie10.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/TORerX-EHdI/AAAAAAAABHI/GN_vYdJzKKY/s72-c/_MG_7584.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3695688583167724165.post-5823172014428044022</id><published>2009-10-22T12:41:00.000-07:00</published><updated>2011-07-07T03:00:03.771-07:00</updated><title type='text'>Chorwacja 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div face="times new roman" style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } 		A:visited { color: #800000; so-language: zxx; text-decoration: underline } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link rel="Edit-Time-Data" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_editdata.mso"&gt;&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxembxMBCII/AAAAAAAAAqo/ilqG8iZnUMk/s1600-h/22.jpg"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;!--[if gte vml 1]&gt;&lt;v:shapetype id="_x0000_t75" coordsize="21600,21600" spt="75" preferrelative="t" path="m@4@5l@4@11@9@11@9@5xe" filled="f" stroked="f"&gt;  &lt;v:stroke joinstyle="miter"&gt;  &lt;v:formulas&gt;   &lt;v:f eqn="if lineDrawn pixelLineWidth 0"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @0 1 0"&gt;   &lt;v:f eqn="sum 0 0 @1"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @2 1 2"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @3 21600 pixelWidth"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @3 21600 pixelHeight"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @0 0 1"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @6 1 2"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @7 21600 pixelWidth"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @8 21600 0"&gt;   &lt;v:f eqn="prod @7 21600 pixelHeight"&gt;   &lt;v:f eqn="sum @10 21600 0"&gt;  &lt;/v:formulas&gt;  &lt;v:path extrusionok="f" gradientshapeok="t" connecttype="rect"&gt;  &lt;o:lock ext="edit" aspectratio="t"&gt; &lt;/v:shapetype&gt;&lt;v:shape id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410976473299355778" spid="_x0000_i1025" type="#_x0000_t75" alt="" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxembxMBCII/AAAAAAAAAqo/ilqG8iZnUMk/s1600-h/22.jpg" style="'width:200.25pt;height:300pt'" button="t"&gt;  &lt;v:imagedata src="file:///C:\DOCUME~1\Anka\USTAWI~1\Temp\msohtml1\01\clip_image001.jpg" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxembxMBCII/AAAAAAAAAqo/ilqG8iZnUMk/s400/22.jpg"&gt; &lt;/v:shape&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !vml]--&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link rel="Edit-Time-Data" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_editdata.mso"&gt;&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} -&lt;/style&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CAnka%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C03%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;/p&gt;  &lt;u&gt;&lt;span style="font-size:18pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8zDoh8AI/AAAAAAAAAfA/sLa0vXW15co/s1600-h/IMG_1464.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8zDoh8AI/AAAAAAAAAfA/sLa0vXW15co/s400/IMG_1464.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401501282179608578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wakacje z dzieckiem to nie tylko lody i plażowanie. Zwłaszcza, gdy maluch i jego rodzice kochają podróże i przygody. 3-letnia Olga na pokładzie przyczepki rowerowej dojechała nad Adriatyk. Po drodze poznała wielu wspaniałych ludzi, zobaczyła mnóstwo ciekawych miejsc. Przejechała w sumie aż przez siedem państw (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja, Słowenia, Austria), w tym cztery w swoim wehikule, który ciągnął jej tato, pokonując tym samym 1423 km. Zacznijmy jednak od początku...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;01.07.2009 r. środa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Spakowani i załadowani wyjechaliśmy z domu. Filip czuł się niczym kierowca ciężarówki i nie ma w tym niczego dziwnego - cały nasz ekwipunek to ponad 180 litrów(!).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pociąg do Cieszyna mieliśmy o godz. 18.51, chcieliśmy być przed czasem, żeby na spokojnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;wszystko &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;zapakować. No i byliśmy. Jednak „nasze kochane” PKP zrobiło nam, po raz kolejny, psikusa! Kiedy już wnieśliśmy jeden z rowerów, przyczepkę i sakwy na peron 4, usłyszeliśmy komunikat, że nasz pociąg wyjątkowo podstawiony zostanie na peron 3! W związku z tym, że musieliśmy wszystko przenieść - a w Gdyni nie jest to łatwe, bo nie ma podjazdów - do pociągu (znowu) pakowaliśmy się w biegu! Konduktor nas pospieszał i ogólnie byliśmy zdenerwowani. Ale.. zaraz potem zachował się bardzo w porządku -  oddał nam swój przedział, żebyśmy mogli być blisko rowerów, które musieliśmy zostawić w przejściu na początku wagonu. Samo umiejscowienie ich było super, bo mieliśmy je na widoku, a przyczepka blokowała wejście, w związku z czym „spaliśmy” we trójkę w przedziale.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WClPF3wqI/AAAAAAAAA9Q/6J2YyMJoAU8/s1600-h/162.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WClPF3wqI/AAAAAAAAA9Q/6J2YyMJoAU8/s400/162.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437395701337670306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;02.07.2009 r. czwartek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Noc była ciężka... Miałam okropną migrenę. Olga też źle spała i często się budziła. Ale jakoś przeżyliśmy. Około 6.20 byliśmy w Pszczynie i po godzinnej przerwie, w której Olga zjadła swoje pierwsze śniadanie (kaszkę), mieliśmy pociąg do Cieszyna. Na miejscu byliśmy około 9.30. Zapakowaliśmy się i pojechaliśmy na rynek i do kantoru po „obcą” walutę, a potem już do czeskiego Cieszyna.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WASOjuD3I/AAAAAAAAA8I/h4eCjHJfT78/s1600-h/154+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WASOjuD3I/AAAAAAAAA8I/h4eCjHJfT78/s400/154+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437393175753658226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Ogólnie mieliśmy dzisiaj wszystko. Początkowo niemiłosierny upał. Potem podwójna burza (schowaliśmy się pod przystankiem autobusowym), podczas której pioruny uderzały dosłownie nad nami. Podjazdy były takie, że ten na Kwiatkowskiego w Gdyni to pikuś! Zarówno Filip, jak i ja „zgubiliśmy” łańcuchy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;W planach mieliśmy przekroczenie granicy czesko – słowackiej, ale spotkaliśmy bardzo miłą panią  &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;(Jadwigę),&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;która zaprosiła nas do siebie na noc. Podjazd do tego miejsca był jednak nokautem -  nie miałam siły (nieprzespana noc i kiepskie samopoczucie). Spaliśmy na 600 m n.p.m.  Rodzina fantastyczna. Mieliśmy dostęp do łazienki, a wieczorem zaproszenie na jajecznicę (z jaj od domowych kur!) i czeskie piwo :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKo3NehtI/AAAAAAAAAgI/Pf8FOjNrbeE/s400/18.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527518627137234" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKfJ9rn3I/AAAAAAAAAgA/W0Bg-27f26E/s1600/17.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKfJ9rn3I/AAAAAAAAAgA/W0Bg-27f26E/s400/17.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527351862468466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 51 km;  czas jazdy: 4 h;  średnia prędkość: 16 km/h;   max. prędkość: 42 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;03.07.2009 r. piątek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pozwoliliśmy sobie dzisiaj pospać dłużej – chcieliśmy odespać noc w pociągu. Potem pakowanie, zabawy Olgi z czeskimi dziećmi i płacz przy pożegnaniu. Kiedy w końcu udało nam się wyjechać, po kilku kilometrach przekroczyliśmy granicę i byliśmy w Słowacji. Olga postanowiła nauczyć się słowackiego! Teraz ciągle mówi: AHOJ!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX5khWeWbI/AAAAAAAAAdQ/wAvB4cuyV08/s1600-h/uuuuuuu.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX5khWeWbI/AAAAAAAAAdQ/wAvB4cuyV08/s400/uuuuuuu.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401497733924018610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;Kierowaliśmy się w stronę Żyliny. Jechaliśmy bardzo ładną trasą. Góry, góry, góry... Zatrzymaliśmy się przed miastem nad jakimś stawem, by nieco się ochłodzić. W Żylinie zabłądziliśmy i musieliśmy nadrobić jakieś 10-15 km! Potem kierowaliśmy się do miejscowości Martin. Trasa bardzo ładna, ale.... niestety strasznie ruchliwa, a innej drogi nie było. Nie wiem, czy drugi raz pojechałabym nią (oczywiście rowerem). Widoki to jednak nr 1!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRK4hxuvHI/AAAAAAAAAgY/6VtfglbCsvk/s1600/20.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRK4hxuvHI/AAAAAAAAAgY/6VtfglbCsvk/s400/20.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527787751521394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;Tam też zatrzymaliśmy się na arbuza (to najdroższy arbuz jakiego jedliśmy w tym sezonie – 1,19 &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;€&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt; za kilogram).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxembxMBCII/AAAAAAAAAqo/ilqG8iZnUMk/s1600-h/22.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxembxMBCII/AAAAAAAAAqo/ilqG8iZnUMk/s400/22.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410976473299355778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxemrxuFi2I/AAAAAAAAAqw/GgZdoUPbz2E/s1600-h/8.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxemrxuFi2I/AAAAAAAAAqw/GgZdoUPbz2E/s400/8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410976748320164706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt;      &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm }&lt;/style&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Było późno (padł rekord – 75 km), więc tuż przed Martinem skręciliśmy do jakiejś wioski żeby się rozbić i.... znowu trafiliśmy na fantastycznych ludzi, u których postawiliśmy namiot.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;       &lt;/div&gt; &lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRLPh4iCgI/AAAAAAAAAgw/fERYuaTtyf8/s1600/23.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRLPh4iCgI/AAAAAAAAAgw/fERYuaTtyf8/s400/23.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405528182917040642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 75 km;  czas jazdy: 5 h;  średnia prędkość:  18 km/h;  max. prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;04.07.2009 r. sobota&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj przejechaliśmy tylko 53 km, pomimo iż pobudka była wcześnie rano. Ale po kolei....  Obudziliśmy się u Martina, Zuzy i Emmy -  nieopodal miejscowości Martin :) - a dokładniej w&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; Lipovcu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;. Świetne miejsce. A gospodarze... jeszcze lepsi. Zaprosili nas na śniadanie, które bardzo się przeciągnęło i dlatego właśnie wyjechaliśmy dopiero około południa. Poczęstowali nas między innymi POLSKIM masłem (zakupy  robią po naszej stronie granicy, bo jest taniej). Spaliśmy w ich ogrodzie, gdzie pilnowały nas dwa wilczury. Zresztą nie tylko nas, ale i naszych rowerów (stały na zewnątrz bez żadnego zapięcia- nie do pomyślenia w Polsce). Martin od początku patrzył na nas, jak na „kosmitów”. Ale zabawny z niego człowiek – bardzo pozytywny! Zasiedzieliśmy się u nich, ale było tak miło, że szkoda nam było wyjeżdżać. A jak oni nas żegnali.... – niczym najbliższą rodzinę :) Po prostu coś niesamowitego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRLmAVCsmI/AAAAAAAAAg4/ZBEq_m9CzPM/s1600/24.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRLmAVCsmI/AAAAAAAAAg4/ZBEq_m9CzPM/s400/24.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405528569046807138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Kiedy już się zebraliśmy i wyruszyliśmy w stronę &lt;/span&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt;&lt;/style&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Turciańskich Teplic&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;dogonił nas Martin i przywiózł nam rzeczy, których zapomnieliśmy (telefony, baterie do kamery) – wszystko to, co ładowaliśmy u nich w domu. A tak w ogóle to śmiał się, że dołączą do nas w Budapeszcie!&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Olga spała, więc zrobiliśmy 30 km bez przystanku.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2lpse7YI/AAAAAAAAAkg/Vu-x1pxPTsc/s1600/42.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2lpse7YI/AAAAAAAAAkg/Vu-x1pxPTsc/s400/42.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407264691831369090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Ale w jakich warunkach....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; było chyba ze 35°C  i zero cienia. Droga prosta i monotonna. Dookoła było trochę fajnych widoków na góry, ale my byliśmy padnięci. Dlatego w &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Teplicach &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;zrobiliśmy sobie dłuższy postój i skorzystaliśmy z kąpieliska (wejście 3,50 &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;€&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; za osobę, z kolei miejscowi 2,5 &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;€&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; za osobę). Pan ratownik, czy też właściciel tego miejsca, był &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przesympatyczny&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; - użyczył nam pomieszczenie, w którym mogliśmy zostawić rowery, przyczepkę i bagaże &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;zamknięte na klucz,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;. Przebraliśmy się w stroje i …. do wody! Było prawdziwą ulgą po takiej drodze zanurzyć się w chłodnej wodzie... Potem zjedliśmy słowacką pizzę i dalej w drogę. Jechaliśmy do &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kremnicy. Już od początku było pod górkę. Nadal gorąco. Nie mieliśmy siły... Ale widoki ładne i, co najważniejsze,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt; nie było takiego ruchu na drodze, jak wczoraj.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcngoPKUzI/AAAAAAAAAjg/ZG9VXmDEwDQ/s1600/34.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcngoPKUzI/AAAAAAAAAjg/ZG9VXmDEwDQ/s400/34.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333319191876402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A tak w ogóle to Martin powiedział nam, że ten wczorajszy ruchliwy odcinek, którym jechaliśmy, to jedna z najruchliwszych tras w Słowacji. Wracając jednak do dzisiejszego dnia... mieliśmy bardzo pod górę i w końcu 6 km przed Kremnicą zaczął się zjazd... i to nie byle jaki. Hamulce płonęły,za to nam aż zimno było od wiatru.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRTtnk5XlI/AAAAAAAAAhg/LUnPyLUzeEc/s1600/26.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 254px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRTtnk5XlI/AAAAAAAAAhg/LUnPyLUzeEc/s400/26.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405537495934393938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Chcieliśmy rozbić namiot, jak zwykle, na trawniku u jakichś ludzi, ale gospodarze - właściciele pensjonatu - widząc Olgę, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zaproponowali&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; nam nocleg w jednym z pokoi! Okazało się, że Vladimir jeździ rowerem po świecie (ostatnio przejechał Filipiny, które pokazał nam po kolacji na prywatnym pokazie zdjęć).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwROyZqIEqI/AAAAAAAAAhY/QWpoll2_y_E/s1600/25.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwROyZqIEqI/AAAAAAAAAhY/QWpoll2_y_E/s400/25.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405532080539439778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A teraz leżę sobie w łóżku (małżeńskim), Olga śpi w łóżku naprzeciwko, Filip studiuje mapę - wszyscy jesteśmy czyści, pachnący i zadowoleni :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 53 km;  czas jazdy: 3 h 28 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max. prędkość:  43 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;           &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;05.07.2009 r. niedziela&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj przejechaliśmy zaledwie 50 km, ale za to śpimy w bardzo uroczym,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; przesympatycznym &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;miasteczku o nazwie Banska Stiavnica.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dmYDBqldI/AAAAAAAAA54/xqqeOChsCp8/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dmYDBqldI/AAAAAAAAA54/xqqeOChsCp8/s400/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428920439133607378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OQ3AhhANI/AAAAAAAAAtw/btyTaE-Hzw0/s1600-h/44.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OQ3AhhANI/AAAAAAAAAtw/btyTaE-Hzw0/s400/44.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427841250619359442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ORuSCaqSI/AAAAAAAAAt4/10hWTMZ3lcU/s1600-h/45.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 260px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ORuSCaqSI/AAAAAAAAAt4/10hWTMZ3lcU/s400/45.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427842200213563682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S4PE9tH6oTI/AAAAAAAAA-g/aT1Qb7JWDMU/s1600-h/14.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 255px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S4PE9tH6oTI/AAAAAAAAA-g/aT1Qb7JWDMU/s400/14.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441409339157553458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Wyjechaliśmy dość późno – znowu! Ale potem szybko nadrobiliśmy czas, bowiem przez 15 km mieliśmy tylko z górki. Zanim jednak zaczął się&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;ten&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;fantastyczny&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;zj&lt;/span&gt;azd, zobaczyliśmy&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Kremnicę (bardzo ładna i ciekawie położona &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;miejscowość&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSASm1gBWI/AAAAAAAAAiI/tf_SLvcQG34/s1600/27.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSASm1gBWI/AAAAAAAAAiI/tf_SLvcQG34/s400/27.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405586509902382434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Niestety mieliśmy dzisiaj także &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;dwie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;niemiłe  przygody... Najpierw wywrotka przyczepki. Myślałam, że umrę ze strachu, bo jechałam z tyłu i wszystko dokładnie widziałam. Coś okropnego. Ale na szczęście Olga była cała – zupełnie nic jej się nie  stało. A żeby było lepiej, spała w tym czasie, więc nie widziała tej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSBNAMKsLI/AAAAAAAAAiY/qPRkYUSfXLU/s1600/28.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSBNAMKsLI/AAAAAAAAAiY/qPRkYUSfXLU/s400/28.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405587513140752562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Druga przygoda była &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;wręcz &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;śmieszna. Jechaliśmy sobie i nagle zatrzymało się auto.... wysiadł z niego BARDZO zbulwersowany facet, trzasnął drzwiami i zaczął krzyczeć &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; coś po słowacku&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;! Z tego, co zrozumieliśmy, nie podobało mu się to, że jechaliśmy - rzekomo - środkiem drogi. Tak naprawdę to ktoś go wyprzedzał i zajechał mu drogę, więc musiał zwolnić, co bardzo go zdenerwowało. Świr. Myślałam, że w tej złości uderzy Filipa! Potem jechaliśmy już spokojnie, ale &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; tym razem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;pod górę, dosyć łagodnie, ale jakieś 20 km...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSBws5508I/AAAAAAAAAiw/b-S8HKN-rkE/s1600/30.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwSBws5508I/AAAAAAAAAiw/b-S8HKN-rkE/s400/30.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405588126439166914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Na domiar złego, złapała nas burza. Bałam się, bo w pobliżu tylko drzewa, a grzmiało dosłownie nad nami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7J1iBo4I/AAAAAAAAAdg/UsmwqRzGXx0/s1600-h/iiiiiiii.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7J1iBo4I/AAAAAAAAAdg/UsmwqRzGXx0/s400/iiiiiiii.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401499474507965314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Przeczekaliśmy deszcz i wjechaliśmy do Banskiej Stavnicy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwxZsYZDsrI/AAAAAAAAAmQ/EeHmirBreLg/s1600/29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwxZsYZDsrI/AAAAAAAAAmQ/EeHmirBreLg/s400/29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407795871561790130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxe0fToixwI/AAAAAAAAArQ/lKRSXZqvlKk/s1600-h/46.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxe0fToixwI/AAAAAAAAArQ/lKRSXZqvlKk/s400/46.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410991927248209666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxe1lQittDI/AAAAAAAAArg/PLTghy2XEwk/s1600-h/38.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxe1lQittDI/AAAAAAAAArg/PLTghy2XEwk/s400/38.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410993129009296434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnwHYAcVI/AAAAAAAAAjw/PNmp2TNQU8A/s1600/36.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnwHYAcVI/AAAAAAAAAjw/PNmp2TNQU8A/s400/36.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333585248514386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Zajechaliśmy na obiad – smażony ser i do tego sos czosnkowy – rewelacja! Potem, chociaż było dość wcześnie, postanowiliśmy tu zostać, pozwiedzać i napić się zimnego piwa :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKS2xPzAI/AAAAAAAAAf4/RMgXp5JFplI/s1600/16.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKS2xPzAI/AAAAAAAAAf4/RMgXp5JFplI/s400/16.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527140551609346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Times New Roman,serif;" &gt;Licznik:  odległość: 50 km;  czas jazdy: 4 h 5 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max. prędkość:  38 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;06.07.2009 r. poniedziałek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;No i jesteśmy na Węgrzech. Co prawda w pierwszej miejscowości po przekroczeniu granicy, ale znowu mamy dach nad głową.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Wyjechaliśmy wcześniej, niż wczoraj. Już na początku były super zjazdy, ale to nagroda za wczorajsze podjazdy. W ogóle dzisiaj mieliśmy świetną trasę, bo cały czas jechaliśmy podrzędnymi drogami – chwilami takimi dzikimi, że nawet sarna przebiegła nam drogę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnJQW9fKI/AAAAAAAAAjI/Da6kjfmDHDE/s1600/31.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnJQW9fKI/AAAAAAAAAjI/Da6kjfmDHDE/s400/31.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406332917645147298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pierwszą przerwę zrobiliśmy dopiero po 30 km, w Domaniky, gdzie przez godzinę chlapaliśmy się w czyściutkiej, zimnej, górskiej wodzie. Skorzystaliśmy z okazji, żeby się umyć. A jak się okazało nieco później (dzięki tubylcom), że to woda pitna, Olga nie mogła przestać jej pić - tak jej smakowała!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7dNa4JvI/AAAAAAAAAd4/h912Jkns-xE/s1600-h/tttttttttt.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7dNa4JvI/AAAAAAAAAd4/h912Jkns-xE/s400/tttttttttt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401499807337948914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Potem jechaliśmy przez pola pełne słoneczników - niesamowity widok!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7xCa1bkI/AAAAAAAAAeQ/UVb8bSlVfYs/s1600-h/ggggggggg.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7xCa1bkI/AAAAAAAAAeQ/UVb8bSlVfYs/s400/ggggggggg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401500147982364226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Następny przystanek – Rokyncice – na lody. Niezła "dziura" - ale lody "vyborne". Potem już prosto do granicy słowacko–węgierskiej, do Sahy. Tu skusiliśmy się znowu na opiekany ser!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnQEKhXZI/AAAAAAAAAjQ/-2gB7i_cFa8/s1600/32.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnQEKhXZI/AAAAAAAAAjQ/-2gB7i_cFa8/s400/32.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333034630831506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Po przekroczeniu granicy przejechaliśmy jakieś 8 km, do najbliższej miejscowości – Bernecebarati, a że ciemne chmury i godzina bliska rozbijania się, postanowiliśmy zostać... Zapytaliśmy o nocleg i... śpimy sobie pod dachem,  i to gdzie... w salce katechetycznej! Mamy cały budynek do dyspozycji: łazienkę (z prysznicem i gorącą wodą), kuchnię i salkę (nawet materace). Fantastyczni są ludzie,których spotykamy!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRK_Qx6glI/AAAAAAAAAgg/hobECQY0eyo/s1600/21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRK_Qx6glI/AAAAAAAAAgg/hobECQY0eyo/s400/21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527903447974482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 67 km;  czas jazdy: 4 h 15 min;  średnia prędkość:  16 km/h;  max. prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;07.07.2009 r. wtorek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Do Budapesztu już tylko 40 km. Dzisiaj przejechaliśmy 70 km i przeliczyliśmy się, bowiem zakładaliśmy, że pokonując taką odległość będziemy w stolicy Węgier. Tymczasem nocujemy w Wyszehradzie nad Dunajem. A śpimy (znowu) w łóżkach :) Mało tego, rozmawialiśmy z właścicielem po polsku. Chcieliśmy się tylko rozbić w ich ogródku, a on zaproponował nam pokój. Szok!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp192hFLcI/AAAAAAAAAkI/RuxmHwovWIA/s1600/39.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp192hFLcI/AAAAAAAAAkI/RuxmHwovWIA/s400/39.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407264008078437826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Przez 20 km jechaliśmy znowu przez Słowację. Dotarliśmy do Esztergom i spędziliśmy tam mnóstwo czasu – zwiedzanie olbrzymiej bazyliki, lody i obiad u jej "stóp".&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnnptD9XI/AAAAAAAAAjo/OSGZfXkkD1Q/s1600/35.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnnptD9XI/AAAAAAAAAjo/OSGZfXkkD1Q/s400/35.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333439844808050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwR73hsBDDI/AAAAAAAAAhw/c569pUfWmfA/s1600/7.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 259px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwR73hsBDDI/AAAAAAAAAhw/c569pUfWmfA/s400/7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405581646617447474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swcn7KvbDfI/AAAAAAAAAj4/Tf5zNwJ8Du8/s1600/37.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swcn7KvbDfI/AAAAAAAAAj4/Tf5zNwJ8Du8/s400/37.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333775130594802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2EUmMurI/AAAAAAAAAkQ/raFh8l8mico/s1600/40.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2EUmMurI/AAAAAAAAAkQ/raFh8l8mico/s400/40.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407264119232182962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;C&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;o kilka kilometrów mijamy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;prawdziwe morze słoneczników!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnWwRIkFI/AAAAAAAAAjY/wFQSSJMq-po/s1600/33.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwcnWwRIkFI/AAAAAAAAAjY/wFQSSJMq-po/s400/33.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406333149548941394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:   odległość: 70 km;  czas jazdy: 5 h 8 mim;  średnia prędkość:  14 km/h; max. prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;08.07.2009 r. środa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rano zaspaliśmy. Wstaliśmy całą godzinę później niż planowaliśmy, ale tak dobrze to jeszcze nie spaliśmy! Łóżko duże i bardzo wygodne – super! A poza tym jakaś szarówka na zewnątrz. W nocy podobno padało. Nie słyszeliśmy – zbyt twardo spaliśmy – wszystko mokre. No ale my mieliśmy dach nad głową.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Teraz jest już wieczór. N&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;a kolację zrobiliśmy jajecznicę. PYCHA! I było w końcu masło. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga śpi w namiocie, a my siedzimy sobie na werandzie w Budapeszcie, bujamy się na huśtawce i pijemy węgierskie piwa :) Dzisiaj przejechaliśmy zaledwie 50 km, a to dlatego, że chcieliśmy zostać w stolicy Węgier na noc. Rano zebraliśmy się dość sprawnie. Gospodarze bardzo miło nas pożegnali. Oldze dali nawet prezent i zaprosili na nocleg w drodze powrotnej, lub kiedykolwiek indziej. Jechaliśmy dzisiaj dość dobrą drogą, chociaż było sporo aut. W Tahitoffalu zjedliśmy śniadanie (kanapki z salami) i potem do Budapesztu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7r8Kag2I/AAAAAAAAAeI/NejmdLMKrNc/s1600-h/bbbbbbb.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX7r8Kag2I/AAAAAAAAAeI/NejmdLMKrNc/s400/bbbbbbb.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401500060403532642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Przez kilka kilometrów jechaliśmy dosłownie autostradą rowerową. A potem ścieżka się skończyła, bo Dunaj wylał... i ją zalał! Ale i tak jechaliśmy wzdłuż rzeki. Zatrzymaliśmy się na węgierskie kotlety (niczym się nie różnią od polskich).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2MSooFrI/AAAAAAAAAkY/OXrK5PV2AmE/s1600/41.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Swp2MSooFrI/AAAAAAAAAkY/OXrK5PV2AmE/s400/41.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407264256144447154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Wracając do Budapesztu... nie wjechaliśmy do centrum, bo chcieliśmy najpierw znaleźć nocleg. Było z tym ciężko. Ludzie byli bardzo zamknięci i – po raz pierwszy – odmawiali nam. Pojechaliśmy na kemping, ale tam porażka: miejsce dołujące z wyglądu i drogie. W końcu zaczepił nas facet, który mówił po polsku i przyznał, że tutaj mieszkają sami bogacze, którym niepotrzebne „takie atrakcje”, jak goszczenie jakichś podróżników. Cóż, dało się to odczuć. Prawdę mówiąc byłam trochę wkurzona, zbliżała się godzina 18, a my nie mieliśmy gdzie spać. Aż nagle trafiliśmy na dobrego człowieka,  który powiedział po prostu: OK! Rozmawialiśmy z nim po angielsku, po niemiecku i językiem migowym. Żeby było jeszcze milej, specjalnie dla nas skosił trawę, nim rozbiliśmy namiot. Potem zostawił cały swój dom dla nas i gdzieś pojechał – "wariat" :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dpLC_2_rI/AAAAAAAAA6Y/b7MGB1w9yjE/s1600-h/43.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dpLC_2_rI/AAAAAAAAA6Y/b7MGB1w9yjE/s400/43.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428923514322615986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Na jutro planujemy zwiedzanie i Balaton. Tymczasem piwko, weranda, huśtawka, świerszcze, gwiazdy, Budapeszt i MY… i jeż, bo właśnie koło nas przeszedł.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 50 km;  czas jazdy: 4 h 9 min;  średnia prędkość:  12 km/h; max. prędkość:  28 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;09.07.2009 r. czwartek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxhIgTQFCvI/AAAAAAAAAsQ/RoAf_cCfGLs/s1600-h/47.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 265px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxhIgTQFCvI/AAAAAAAAAsQ/RoAf_cCfGLs/s400/47.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411154672046377714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Budapeszt bardzo nam się spodobał. Aby go jednak lepiej poznać, trzeba mieć dużo więcej czasu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XOSQveeUI/AAAAAAAAA-I/HXDWerhmjMY/s1600-h/53.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XOSQveeUI/AAAAAAAAA-I/HXDWerhmjMY/s400/53.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437478938246805826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxhM-m6elzI/AAAAAAAAAtg/PlgXfmXo5zk/s1600-h/51.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxhM-m6elzI/AAAAAAAAAtg/PlgXfmXo5zk/s400/51.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411159590767073074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Byliśmy na Cytadeli – rewelacyjny  widok na całe miasto!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XO_zlsEHI/AAAAAAAAA-Q/qadMSFrn2v4/s1600-h/52.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 265px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XO_zlsEHI/AAAAAAAAA-Q/qadMSFrn2v4/s400/52.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437479720695107698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxfLjjQ7ygI/AAAAAAAAAsI/BgiSPZPAPPY/s1600-h/49.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SxfLjjQ7ygI/AAAAAAAAAsI/BgiSPZPAPPY/s400/49.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411017288931068418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Potem przejechaliśmy się trochę po Budapeszcie – miasto bardzo fajnie przystosowane dla rowerzystów. Wszędzie ścieżki, często dwupasmowe. Zresztą, całe Węgry bardzo dobrze przygotowane są do jazdy rowerem. Wiele ścieżek, mnóstwo znaków informacyjnych – właśnie dla rowerzystów. Nic dziwnego, że sporo ludzi jeździ na dwóch kółkach. Dzięki tak dobrze zorganizowanej drodze rowerowej, nie odczuliśmy, że wjeżdżamy, i potem wyjeżdżamy, do wielkiego miasta. Było naprawdę super.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8kh35YVI/AAAAAAAAAew/rQe0jqqQm74/s1600-h/IMG_1356.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8kh35YVI/AAAAAAAAAew/rQe0jqqQm74/s400/IMG_1356.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401501032599085394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Niestety później musieliśmy jechać bardzo ruchliwą drogą. Ciągle mijały nas auta...Aż głowa mnie rozbolała od tego ruchu, hałasu i napięcia, jakie miałam, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;ciągle &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;czując za sobą  jadące samochody. Przez jakiś kawałek jechaliśmy nawet drogą z zakazem dla rowerów. To już w ogóle był dla mnie koszmar.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5O1jIpXI/AAAAAAAAAmY/ZLyvx4VBP68/s1600-h/56.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5O1jIpXI/AAAAAAAAAmY/ZLyvx4VBP68/s400/56.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786035620160882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Przejechaliśmy sporo, jak na tak późną porę wyjazdu z Budapesztu, i śpimy w Baracska u przemiłych ludzi, którzy przyszli do nas ze słownikiem angielsko - węgierskim i zaprosili na wspólną kolację (kanapki z pasztetem, warzywa, a na deser arbuz).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5W9iRunI/AAAAAAAAAmg/EqtxqT3txnY/s1600-h/57.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5W9iRunI/AAAAAAAAAmg/EqtxqT3txnY/s400/57.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786175202998898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 59 km;  czas jazdy: 4 h 41 min;  średnia prędkość:  13 km/h; max. prędkość:  43 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;10.07.2009 r. piątek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rano Beata i Tomasz dali nam prezent: siatkę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;własnych &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;jabłek  i syrop z czerwonej porzeczki, zrobiony własnoręcznie przez Beatę - pycha!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj dopadł mnie kryzys... Ale nie fizyczny, tylko psychiczny. Rano po prostu nie chciało mi się jechać – znowu się pakować i wieczorem rozpakowywać. A może to ta „szpetna” (jak mówią Czesi) pogoda? Jeśli chodzi o fizyczne samopoczucie... mój mąż powiedział mi dzisiaj, że jest ze mnie dumny :) Ale ja też czuję się ok! Zresztą... dzisiaj pobiliśmy rekord – 84 km!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5lC_tXKI/AAAAAAAAAmw/hMBD_39sSRY/s1600-h/59.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5lC_tXKI/AAAAAAAAAmw/hMBD_39sSRY/s400/59.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786417186790562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Mieliśmy bardzo pochmurny dzień, padało. Ale nie było źle. Postanowiliśmy nie jechać główną drogą, więc nadrobiliśmy trochę  drogi, ale warto, bo trasa dużo spokojniejsza. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5dxWFVYI/AAAAAAAAAmo/VLDP8L-l2ZM/s1600-h/58.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5dxWFVYI/AAAAAAAAAmo/VLDP8L-l2ZM/s400/58.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786292189713794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga jest super!!!!!! Jesteśmy z niej BARDZO dumni – ona rewelacyjnie znosi podróż! BUZIAKI dla naszej bohaterki :*&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKxC34oEI/AAAAAAAAAgQ/yylJrHAT7Ys/s1600/19.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwRKxC34oEI/AAAAAAAAAgQ/yylJrHAT7Ys/s400/19.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405527659196751938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A co do samych Węgier... lubię ten kraj, lubię tych ludzi, bawi mnie ich język, który jest dla mnie dosłownie kosmiczny. A oprócz tego uwielbiam na Węgrzech to, że co chwila mijamy morze słoneczników. Dzisiaj też – nigdy nie widziałam tylu słoneczników naraz. Z Węgrami kojarzą mi się 3 rzeczy: słoneczniki, arbuzy (mają ich MNÓSTWO) i „ELADO” czyli „ na sprzedaż” - to dosłownie na każdym kroku można przeczytać. Chcę również podkreślić, że mają super warunki rowerowe – w każdej miejscowości są ścieżki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Śpimy w Balatonkenese, czyli nad Balatonem.  Pierwsze wrażenie niesamowite – zjeżdżamy z góry, zakręt i przed nami fantastyczny widok: BALATON :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5yONkTwI/AAAAAAAAAnA/oGiY02oetBk/s1600-h/61.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5yONkTwI/AAAAAAAAAnA/oGiY02oetBk/s400/61.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786643536006914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rozbiliśmy się u ludzi w sadzie. Bardzo fajne miejsce. Mamy wychodek, prysznic kempingowy i mnóstwo miejsca. Są też dzieci, z którymi oczywiście Olga od razu się zaprzyjaźniła. A na kolację dostaliśmy warzywa i owoce od gospodarzy – całą siatę!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5rNxzKlI/AAAAAAAAAm4/l-NR_hceyrk/s1600-h/60.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb5rNxzKlI/AAAAAAAAAm4/l-NR_hceyrk/s400/60.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786523160455762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 84 km;  czas jazdy: 5 h 47 min;  średnia prędkość:  15 km/h;  max. prędkość:  45 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;11.07.2009 r. sobota&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj Węgry pokazały nam inne oblicze – bardzo turystyczne, czyli B A L A T O N.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwxW47vF63I/AAAAAAAAAlQ/UA5QcNJlVsg/s1600/50.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwxW47vF63I/AAAAAAAAAlQ/UA5QcNJlVsg/s400/50.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407792788672998258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Wzdłuż jeziora poprowadzona jest dobra ścieżka. Chociaż miejscami słabo oznaczona i dlatego zgubiliśmy się, ale mimo to jesteśmy pod wrażeniem dróg rowerowych. A samych rowerów jak „mrówków”! Widoki niesamowite.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8qNm-7NI/AAAAAAAAAe4/-Ny_Z1J-0so/s1600-h/IMG_1436.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 268px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8qNm-7NI/AAAAAAAAAe4/-Ny_Z1J-0so/s400/IMG_1436.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401501130238651602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Tylko zbyt dużo ludzi, mnóstwo turystów. A miejscowości... one się nie kończą – są ze sobą połączone. Zero przerwy między jedną a drugą miejscowością (nawet nie było gdzie się załatwić!), a nazwa każdej z nich zaczyna się od słowa Balaton:  Balatonszabadi, Balatonkiliti, Balatonszeplak.... itd.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb541gUE_I/AAAAAAAAAnI/YCB18ib043M/s1600-h/62.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb541gUE_I/AAAAAAAAAnI/YCB18ib043M/s400/62.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410786757162832882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Kąpałyśmy się z Olgą w tym pięknym "jeziorku" (bardziej Olga, ja tam tylko nogi moczyłam).  A potem obiad i do  Balatonszemes (chyba, bo pogubiliśmy się w nazwach), gdzie śpimy, u przemiłego pana, który użyczył nam swojego trawnika. Rozbiliśmy się i poszliśmy na zachód słońca nad wodę. Przepięknie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb6HjLj70I/AAAAAAAAAnY/mCAs-EIk8ls/s1600-h/64.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/Sxb6HjLj70I/AAAAAAAAAnY/mCAs-EIk8ls/s400/64.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410787009941991234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 60 km;  czas jazdy: 4 h 40 min;  średnia prędkość:  13 km/h;  max. prędkość:  32 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;12.07.2009 r. niedziela&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Stęskniliśmy się za spokojnymi, węgierskimi wsiami,  gdzie spotykaliśmy "zwyczajnych" ludzi oraz dzieci z zaciekawieniem patrzące w naszą stronę. Balaton to naprawdę magiczne miejsce – jest prześliczny, ale jakoś mamy już dość tych tłumów i ucieszyliśmy się na widok miejscowości, której nazwa nie zaczyna się przedrostkiem BALATON! Co prawda dzisiaj znowu śpimy nad Balatonem, ale nad Małym (Kis-Balaton) w Zalaszabar. A to już całkiem inna bajka. Tutaj panuje cisza... i spokój... To takie dzikie miejsce w porównaniu z tym, co było przez ostatnie 2 dni.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Znowu nocujemy w sadzie. Co chwila coś spada z drzewa (małe brzoskwinie, morele, BARASKA – chyba?) Są pyszne. Lądują tuż obok naszego namiotu. A komarów więcej tutaj, niż na Mazurach!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 69 km;  czas jazdy: 4 h 45 min;  średnia prędkość:  14 km/h;  max. prędkość:  40 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;13.07.2009 r. poniedziałek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;No i jesteśmy w C H O R W A C J I !!! :D&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dnROSTARI/AAAAAAAAA6I/r6XL4_aKugM/s1600-h/73.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dnROSTARI/AAAAAAAAA6I/r6XL4_aKugM/s400/73.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428921421408698642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Około godziny 19 przekroczyliśmy granicę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Ostatni dzień na Węgrzech był bardzo miły (jak każdy zresztą). Rano przemili gospodarze użyczyli nam jajek od własnych kur, a także pomidorów, cebuli i papryki, które trafiły do nas wprost z ogródka – mieliśmy super śniadanko: jajecznicę. Dołożyliśmy do tego salami, które będzie mi się ewidentnie kojarzyło z tą wyprawą.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX87hwnIeI/AAAAAAAAAfI/go07EV2cMOs/s1600-h/rrrrrrrrrrr.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX87hwnIeI/AAAAAAAAAfI/go07EV2cMOs/s400/rrrrrrrrrrr.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401501427705520610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Potem w Nagykanizsa postanowiliśmy wydać nasze węgierskie pieniądze, bo teraz już tylko kuny będą nam potrzebne, więc zjedliśmy przepyszną pizzę z kukurydzą i sałatkę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Granicę przekroczyliśmy w Letenye i od razu dogadaliśmy się z Chorwatami – język bardzo podobny do rosyjskiego.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Śpimy w pierwszej napotkanej wiosce – Hodosan. Mnóstwo tu komarów (gospodarze &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;śmieją &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;się, że „poczuły świeżą krew”). W ogóle nie wychodzimy z namiotu, nawet zęby myjąc w środku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Licznik:  odległość: 73 km; czas jazdy: 5 h 22 min;  średnia prędkość:  14 km/h;  max. prędkość:  46 km/h&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;14.07.2009 r. wtorek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rano gospodarze przynieśli nam kawę i wafelki (spaliśmy po drugiej stronie ulicy, gdzie budują &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;sobie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;drugi dom). Kawa przepyszna, ale na takiej wyprawie prawie wszystko świetnie smakuje! Gospodarze przemili. Olga dostała czekoladę (większą od niej samej!). A potem pan przyniósł nam śniadanie: świeży chlebek, Oldze bułkę, no i oczywiście... salami!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; Zaczęły się górki – co chwila podjazd, zjazd, podjazd... Po pierwszym dniu w Chorwacji możemy powiedzieć, że to kukurydziany kraj – pełno tu kukurydzy. Non stop rośnie przy drodze. No i kraj przesympatycznych ludzi, którzy bardzo dobrze reagują na Polaków, mówiąc że "MY SWOI" :) W Śv. Durd zatrzymaliśmy się na śniadanie i załatwienie potrzeb fizjologicznych (do tego stopnia, że w jednym z barów zapchał się kibelek i musieliśmy szybko stamtąd zmykać). Kiedy już wyjeżdżaliśmy, zagadał nas starszy, przemiły pan – Michael, który mówił po polsku i zaprosił nas do siebie na zimny sok, wodę i … wino!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OgC9DHk-I/AAAAAAAAAwQ/pN1t6Nsptas/s1600-h/77.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OgC9DHk-I/AAAAAAAAAwQ/pN1t6Nsptas/s400/77.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427857948519404514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OfU39tghI/AAAAAAAAAwI/bYOfvXLu2wk/s1600-h/76.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OfU39tghI/AAAAAAAAAwI/bYOfvXLu2wk/s400/76.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427857156880564754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dał nam spróbować trochę i całą butelkę 1,5 l dał nam na wynos! Wariat :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Oc1k3_nJI/AAAAAAAAAvo/0PJruUkr23E/s1600-h/74.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Oc1k3_nJI/AAAAAAAAAvo/0PJruUkr23E/s400/74.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427854420157111442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OeBKBqRcI/AAAAAAAAAv4/AYD0mVYcgQc/s1600-h/75.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OeBKBqRcI/AAAAAAAAAv4/AYD0mVYcgQc/s400/75.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427855718619956674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Potem jechaliśmy w okropnym słońcu. Było naprawdę gorąco – Filip jechał bez koszulki, ja w samym staniku, a Olgę musieliśmy przebierać, bo tak się pociła, że była cała mokra! Zatrzymaliśmy się tylko na lody i dwukrotnie przy strumyku górskim, który za każdym razem okazywał się dla nas zbawieniem. Wszędzie przyglądali nam się z zainteresowaniem i nie mogli nam uwierzyć, że my "na kołach" aż z Polski jedziemy!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WAeBMVVTI/AAAAAAAAA8Q/SVbxvfzvQXk/s1600-h/155+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WAeBMVVTI/AAAAAAAAA8Q/SVbxvfzvQXk/s400/155+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437393378324337970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; Zatrzymaliśmy się w Bereznicy – z namiotu widzimy autostradę i co chwilę słyszymy auta. A jak nie auta, to kury, indyki, kaczki i świnie. Olga miała frajdę, bawiąc się cały wieczór z dzieciakami i wiejskimi zwierzakami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 68 km;  czas jazdy: 4 h 50 min;  średnia prędkość:  14 km/h;  max. prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;15.07.2009 r. środa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga powiedziała dzisiaj do swoich chorwackich znajomych, że Polska to taki kraj, gdzie często pada deszcz i wieje wiatr, i że lubi Chorwację, bo tu jest dużo słońca :) Prawda – słońca tu nie brakuje i jest BARDZO gorąco. Właśnie mamy przerwę na śniadanie. Do Zagrzebia około 30 km. Jest potwornie gorąco... Jedziemy świetną drogą – tzw. starą cestą, bo nowa to autostrada, którą widzimy raz bliżej, raz dalej, po lewej strony.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QuThsWEgI/AAAAAAAAAxI/KEfCHlCIB68/s1600-h/78.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QuThsWEgI/AAAAAAAAAxI/KEfCHlCIB68/s400/78.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428014363885048322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Stara cesta jest w porządku, choć jeździ tędy trochę aut. Nie ma dużego ruchu, ale niemal wszyscy kierowcy, którzy nas mijają pozdrawiają nas klaksonem, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Ja na przykład podskakuję na rowerze – co nie jest bezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;Ale dzień! Pełen wrażeń... Jak tylko zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy, zaczęła się "patelnia i smażenie na ogniu". Od początku niezły podjazd: pod górę, pięć metrów prostej, pod górę, sześć metrów prostej, pod górę, kilka metrów prostej i znowu pod górę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QsU5BwfWI/AAAAAAAAAw4/PwE6YMOfrLU/s1600-h/79.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QsU5BwfWI/AAAAAAAAAw4/PwE6YMOfrLU/s400/79.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428012188305489250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;A potem przez 20 km (w samo południe!) w słońcu przez przedmieścia Zagrzebia, żeby dostać się do centrum. Zero cienia. KOSZMAR. Myślałam, że umrę. Miałam dość. Byłam zła na Zagrzeb, bo w ogóle nie jest przystosowany dla rowerzystów. Zupełne przeciwieństwo Budapesztu. Ale kiedy dojechaliśmy do centrum.... oboje zakochaliśmy się w tym mieście! Jest cudowne. Takie połączenie starego z nowym.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dpmBF95ZI/AAAAAAAAA6o/j1keyiYB3B0/s1600-h/81.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dpmBF95ZI/AAAAAAAAA6o/j1keyiYB3B0/s400/81.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428923977667831186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QvCvYlibI/AAAAAAAAAxQ/XsuxmAbSvcU/s1600-h/83.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QvCvYlibI/AAAAAAAAAxQ/XsuxmAbSvcU/s400/83.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428015175014123954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QvXOIY4zI/AAAAAAAAAxY/PtpVd5Weibw/s1600-h/82.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QvXOIY4zI/AAAAAAAAAxY/PtpVd5Weibw/s400/82.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428015526865068850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QtxqAW4zI/AAAAAAAAAxA/wXzqkOlBvk8/s1600-h/80.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QtxqAW4zI/AAAAAAAAAxA/wXzqkOlBvk8/s400/80.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428013782000919346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;A ludzie bardzo życzliwi. Zagadywali nas i pytali z zainteresowaniem o naszą podróż. Udzieliliśmy nawet wywiadu  ;) - jutro w lokalnej gazecie będzie nasze zdjęcie i kilka słów o wyprawie. A potem jakiś miły pan powiedział nam, jak wyjechać z miasta i na temat drogi do Rijeki (straszył nas górami). Pojechaliśmy pod katedrę, pomoczyliśmy nogi w fontannie, pokręciliśmy się po uliczkach, zjedliśmy w bardzo fajnej (i drogiej, jak się okazało) knajpie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V-8GKZIlI/AAAAAAAAA7g/NzZNYwdLJ4M/s1600-h/149.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V-8GKZIlI/AAAAAAAAA7g/NzZNYwdLJ4M/s400/149.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437391696031195730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt; Około 18, kiedy termometr pokazywał 35°C  (!) na ulicach pojawili się pierwsi rowerzyści. Sporo ich.  Jedna dziewczyna "wyprowadziła" nas z miasta (przejechała z nami jakiś 3 km). A my, jak tylko znaleźliśmy trawę, rozbiliśmy się, bo &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;było&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt; już późno. A teraz Olga śpi – bez koszulki, a my pocimy się niczym w saunie! GORĄCO. A do Zagrzebia wrócimy na dłużej, żeby (jak to mówi Filip) „ugryźć trochę tego miasta”...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_L3HOlMI/AAAAAAAAA7o/iDVjclWMg1k/s1600-h/150.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_L3HOlMI/AAAAAAAAA7o/iDVjclWMg1k/s400/150.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437391966869296322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 62 km;  czas jazdy: 5 h 5 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max. prędkość:  41 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;16.07.2009 r. czwartek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Ale noc! Jak tylko zapytaliśmy ludzi, czy możemy się u nich rozbić, wiedzieliśmy, że chyba zrobiliśmy błąd – no, błąd to za dużo powiedziane, ale „zajechało” nam patologią (to być może też zbyt wielkie słowo). Gospodarze byli oczywiście mili, nawet wodę nam przynieśli, ale tak jakoś dziwnie się czuliśmy (a od nich też „coś” czuliśmy). Tak czy inaczej poszliśmy spać. Było tak gorąco&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;, że ledwo udało nam się zasnąć&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;. Nagle usłyszeliśmy jakiś krzyk, walenie drzwiami i kłótnię małżeńską!  Po chwili krzyk dzieci! Wystraszyłam się nie na żarty. Dobrze, że Olga ma twardy sen. Kiedy w końcu ucichło – nie mogłam zasnąć. Myślałam o tych biednych dzieciach... Niektórzy nie powinni być rodzicami. Potem spałam już dużo czujniej. Raz jeszcze, czy dwa, obudziłam się (coś obwąchiwało nasz namiot. Być może pies, nie wiem, ale to "coś"  wkładało nam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;nos &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;do środka). Rano szybko się zbieraliśmy. Gospodarze wstali dopiero, kiedy wyjeżdżaliśmy (nic dziwnego, skoro w nocy awanturowali się, zamiast spać).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBWb4Cw7I/AAAAAAAAA8o/OMX7tjgLaZk/s1600-h/158+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBWb4Cw7I/AAAAAAAAA8o/OMX7tjgLaZk/s400/158+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437394347559666610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jest MAGICZNIE! Do Rijeki mamy już tylko 108 km, a jeszcze nie tak dawno mieliśmy 90 km do Budapesztu. Śpimy na granicy słoweńsko-chorwackiej u fantastycznych ludzi! (w miejscowości Vukova Gorica).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1RcM-bD-oI/AAAAAAAAAxo/ND5smjrRAdc/s1600-h/85.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1RcM-bD-oI/AAAAAAAAAxo/ND5smjrRAdc/s400/85.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428064828872981122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Siedzieliśmy ze trzy lub cztery godziny i piliśmy whiskey (właściwie to Filip pił, ja moczyłam usta), gadaliśmy o wszystkim: o życiu tutaj, o życiu w Polsce, o tym, co warto zobaczyć w Chorwacji, o wojnie z Serbią, którą doskonale pamiętają, i która toczyła się 10 km stąd, dosłownie o wszystkim.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_hulbA4I/AAAAAAAAA7w/3wc2h-oqJew/s1600-h/151.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_hulbA4I/AAAAAAAAA7w/3wc2h-oqJew/s400/151.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437392342537143170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Właśnie podziwiamy niebo – jest niesamowicie! Gwiazdy spadają....świetliki latają..... &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga stwierdziła dzisiaj, że chce mieszkać w Chorwacji. Nam też się tu bardzo podoba.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WH-I5H7NI/AAAAAAAAA9w/LD7TcRO_PNE/s1600-h/67.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WH-I5H7NI/AAAAAAAAA9w/LD7TcRO_PNE/s400/67.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437401626728459474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Droga do Karlovac była bardzo malownicza z mnóstwem podjazdów i serpentyn. Oprócz tego było bardzo gorąco - tutaj ludzie kupują tu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;taj parasole, żeby się chronić nie przed deszczem, ale od słońca.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX9XzTvQ5I/AAAAAAAAAfY/N-JKVZO2MxA/s1600-h/IMG_1597.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX9XzTvQ5I/AAAAAAAAAfY/N-JKVZO2MxA/s400/IMG_1597.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401501913452594066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A tak w ogóle to dzisiaj pierwszy raz od czterech dni mogliśmy się normalnie umyć. Jeszcze nigdy nie było mi tak cudownie pod prysznicem. Cieszyłam się i nie miałam ochoty spod niego wychodzić. A potem nałożyłam na siebie "nierowerowe" ciuchy :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 76 km;  czas jazdy: 5 h 7 min;  średnia prędkość:  14 km/h;  max. prędkość:  51 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;17.07.2009 r. piątek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Zatrzymaliśmy się w Moravicach na obiad – właśnie siedzę pod targowiną (sklepem) i czekam na Filipa z wrzątkiem. Niestety frytek, ani niczego innego do jedzenia tu nie kupimy, a najbliższe miejsce z ciepłym jedzeniem za 35 km! Z kolei sklep świeci pustkami. Jesteśmy w górach – jest gorąco i ciężko, ale potem napiszę coś więcej, bo "obiad" podano.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwR_JyAWT3I/AAAAAAAAAiA/H41wFOD1p48/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwR_JyAWT3I/AAAAAAAAAiA/H41wFOD1p48/s400/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405585258770222962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiejszy dzień był piękny i ciężki! Cały czas w górach. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Chwilami miałam dość.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R94ONAsfI/AAAAAAAAAyo/d8-noWWV9Ro/s1600-h/66.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R94ONAsfI/AAAAAAAAAyo/d8-noWWV9Ro/s400/66.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428101855727104498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rano, przy kawie z gospodarzem, przeanalizowaliśmy mapę – powiedział nam gdzie będzie duuuuuży podjazd, a gdzie bardziej płasko (tam nie ma płasko, tylko mniej pod górę!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OYS9jXKkI/AAAAAAAAAuQ/_JBgpYSDtGU/s1600-h/65.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1OYS9jXKkI/AAAAAAAAAuQ/_JBgpYSDtGU/s400/65.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427849427439528514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Były dwa super duże podjazdy – ale daliśmy radę :) Podobno najcięższe za nami. Po drodze zrobiliśmy sobie przerwę na obiad , a kiedy zbieraliśmy się do odjazdu, podjechał jakiś sakwiarz chorwacki (młody chłopak z Zagrzebia, który zresztą widział nas w centrum stolicy) i chciał z nami jechać, ale że był zmęczony (naprawdę był – miał to wypisane na twarzy) i potrzebował odpoczynku, a my już wyjeżdżaliśmy, miał nas dogonić. Od godz. 18 jechało się dużo lepiej, więc nic dziwnego, że tutaj ludzie dopiero wieczorem wsiadają na rower.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ObQ8fMYdI/AAAAAAAAAvQ/k6gpthzhjaM/s1600-h/71.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ObQ8fMYdI/AAAAAAAAAvQ/k6gpthzhjaM/s400/71.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427852691328754130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Nie do wiary - d&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;ziś ostatni nocleg przed Adriatykiem! Śpimy w Kupjaku. Kiedy wieczorem zasiedliśmy do kolacji, gospodarze zrobili nam niespodziankę, przynosząc GORĄCE (prosto z patelni) naleśniki z nutellą :) PYCHA!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QfQ4ioiOI/AAAAAAAAAwg/FWKoChFnIio/s1600-h/70.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1QfQ4ioiOI/AAAAAAAAAwg/FWKoChFnIio/s400/70.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427997825804306658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A my zrobiliśmy sobie jeszcze sałatkę z tuńczyka (z kukurydzą), też smaczną. Kolacja pierwsza klasa. A do snu grają nam świerszcze – siedzą na naszym namiocie (dosłownie).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Oa_UPHHxI/AAAAAAAAAvI/4fHd6pzvMRc/s1600-h/68.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Oa_UPHHxI/AAAAAAAAAvI/4fHd6pzvMRc/s400/68.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427852388466106130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 54 km;  czas jazdy: 5 h 29 min;  średnia prędkość:  10 km/h;  max. prędkość:  41 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;18.07.2009 r. sobota&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Świerszcze &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;grały &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;całą noc. Obudził nas deszcz, ale pakujemy się i jedziemy nad morze. Zostało jakieś 50 km – aż trudno w to uwierzyć!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Nim zdążyliśmy się spakować złapała nas chorwacka burza i ulewa! Siedzimy w namiocie i słuchamy muzyki, jaką daje nam deszcz.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;godz. 10.30  Filip pisze....&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Nadal siedzimy w namiocie, kogut pieje w krótkich przerwach między ulewami. Czekamy na przejaśnienie...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WIJ3TNpAI/AAAAAAAAA94/m71DiMyVgz4/s1600-h/69.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WIJ3TNpAI/AAAAAAAAA94/m71DiMyVgz4/s400/69.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437401828164477954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Piszę pierwszy raz od naszego wyjazdu! Do tej pory robiła to tylko Ania, chociaż może to i lepiej, opis jest wtedy bardziej spójny. Z drugiej strony, oprócz zdjęć i filmów, które robimy zresztą obydwoje, też chcę mieć jakiś wkład w opis naszej podróży.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WA6JTx4QI/AAAAAAAAA8Y/mZKruObwZxk/s1600-h/156+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WA6JTx4QI/AAAAAAAAA8Y/mZKruObwZxk/s400/156+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437393861539389698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Muzyka leci, dziewczyny trochę poczytały, a teraz „leżakują”. Został praktycznie jeden, ostatni dzień do celu naszej wyprawy! I wypełni się, będziemy mogli powiedzieć: UDAŁO SIĘ! :) Choć w pewnym sensie czujemy to od momentu przekroczenia granicy z Chorwacją. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Nastąpiła przerwa w opadach. Pójdę sprawdzić, na ile dobrze to rokuje. &lt;/span&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jestem z powrotem, jeszcze kilka słów, bo rozpogodzenia na razie niestety nie widać... &lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A propos wczorajszych podjazdów, chciałem dodać do opisu Ani kilka szczegółów. Pierwszy podjazd miał około 4-5 km długości, jechaliśmy ze średnią prędkością 4,5 km/h! To dosyć powolne tempo marszu, ale na tak długim odcinku przybraliśmy jedyną możliwą „taktykę” - biorąc pod uwagę również porę dnia (około godz. 13) i bezwietrzną pogodę oraz upał! Drugi podjazd miał około 7 km długości, ale był wieczór (około godz. 18-19), więc tempo mieliśmy trochę lepsze (około 5-6 km/h). Poza tym jechaliśmy sporą część w cieniu. Pomiędzy tymi dwoma podjazdami było oczywiście sporo innych odcinków pod górę – także w jednym ciągu, ale nie były one aż tak długie...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBiE10xRI/AAAAAAAAA8w/wYpIF8xw_BQ/s1600-h/159.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 226px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBiE10xRI/AAAAAAAAA8w/wYpIF8xw_BQ/s400/159.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437394547534775570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Budapeszt, a przede wszystkim Zagrzeb – to miasta, których z pewnością mamy niedosyt - i chcemy do nich wrócić, pobyć dłużej, posmakować, bo na pewno warto.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rijeka i co dalej? Gdybyśmy mieli więcej czasu (praca itd.) to z pewnością wrócilibyśmy do Polski na rowerach. To byłoby najbardziej pożądana, kompletna realizacja naszej wyprawy. Ale skoro zostały nam niecałe 2 tygodnie, to część drogi powrotnej trzeba będzie odbyć pociągiem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBIwURvfI/AAAAAAAAA8g/GxB4VCQWFEI/s1600-h/157+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBIwURvfI/AAAAAAAAA8g/GxB4VCQWFEI/s400/157+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437394112528629234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Na koniec tego wywodu chciałem jeszcze dodać, że jestem dumny z tego, jak dziewczyny dzielnie dają sobie radę podczas tej podróży, tak wymagającej przecież! Są naprawdę świetne!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SAQalgsxI/AAAAAAAAAzI/raaFkLcTrTc/s1600-h/121.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SAQalgsxI/AAAAAAAAAzI/raaFkLcTrTc/s400/121.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428104470391206674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SMVRpoh9I/AAAAAAAAA0o/H3xoEYQrXSI/s1600-h/15.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SMVRpoh9I/AAAAAAAAA0o/H3xoEYQrXSI/s400/15.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428117748031457234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Ania pisze... Wyjechaliśmy, ale zajechaliśmy jeszcze do sklepu na śniadanie. Około godz.14 wyruszyliśmy. Późno! Przy sklepie zagadała mnie kobieta i wciąż powtarzała, że to, co robimy jest "super". Dała nam po jabłku. Tutaj często spotykamy życzliwych ludzi, którzy lubią &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;nam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; coś dawać. Dzisiaj na śniadanie płatki z mlekiem, potem kawa plus czekolada milka dla Olgicy (po Chorwacku Olga to Olgica). Wczoraj pod sklepem jakaś dziewczynka dała Oldze batona, tak po prostu! Ale wracając do drogi – tutaj też pełno życzliwości. 7 na 10 kierowców „pipa” -  mówimy na nich „pipki”. Oni nas pozdrawiają klaksonem (uwielbiają go używać), ale to trochę męczące, irytujące i niebezpieczne (zwłaszcza, kiedy „pipnie” tir!).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX9rc31JZI/AAAAAAAAAfo/QMWWKnGgtqM/s1600-h/hhhhhhh.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX9rc31JZI/AAAAAAAAAfo/QMWWKnGgtqM/s400/hhhhhhh.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401502251027342738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Sobotę 18 lipca, to był najgorszy dzień całej wyprawy! Zwłaszcza dla Olgi, która mimo wszystko zdała ten egzamin na 6+! Złapał nas deszcz. Lało, jak nigdy podczas tej podróży. Byliśmy mokrzy (Filip i ja) i jechaliśmy cały czas pod górę. Zero zabudowań. Co prawda widoki niesamowite (i wysokości też – ponad 800 m n.p.m.).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ReLMzCoWI/AAAAAAAAAx4/sdr56lYPJVU/s1600-h/87.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1ReLMzCoWI/AAAAAAAAAx4/sdr56lYPJVU/s400/87.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428066997395169634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga miała kryzys, pierwszy podczas tej wyprawy. Mało tego, dostała biegunkę (podejrzewamy, że stąd to niespokojnie zachowanie). Jechaliśmy dalej pod górę, chmury chodziły po niebie, ale przestało padać.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1RdYrgh9xI/AAAAAAAAAxw/m4IfcBfD-dM/s1600-h/86.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1RdYrgh9xI/AAAAAAAAAxw/m4IfcBfD-dM/s400/86.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428066129465702162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S29Ui5VRPoI/AAAAAAAAA7Q/OKMf618N3Ec/s1600-h/86..jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S29Ui5VRPoI/AAAAAAAAA7Q/OKMf618N3Ec/s400/86..jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435656233741794946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Na przełęczy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; (880 m n.p.m.)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;, po wyjechaniu zza zakrętu, naszym oczom ukazał się ADRIATYK :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S4Prx6yH4OI/AAAAAAAAA-o/3vwdMYIkj1Q/s1600-h/90.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S4Prx6yH4OI/AAAAAAAAA-o/3vwdMYIkj1Q/s400/90.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441452017619296482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rfc6_W-rI/AAAAAAAAAyQ/KW5V4RfMOmw/s1600-h/91.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rfc6_W-rI/AAAAAAAAAyQ/KW5V4RfMOmw/s400/91.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428068401364269746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Co prawda widoczność była słaba, z powodu tego deszczu, ale byliśmy szczęśliwi!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rfk234THI/AAAAAAAAAyY/RF8QjOhuxy4/s1600-h/92.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rfk234THI/AAAAAAAAAyY/RF8QjOhuxy4/s400/92.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428068537698110578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rf--5m2yI/AAAAAAAAAyg/thwohTfiJw8/s1600-h/89.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1Rf--5m2yI/AAAAAAAAAyg/thwohTfiJw8/s400/89.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428068986529438498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Przed nami 20 km zjazdu - w końcu. Niestety, wraz z nim zaczął się koszmar. Tego nie da się opisać! Olga znowu chciała kupę (biegunki część dalsza, a tak właściwie to prawdziwy początek). Mało tego, zaczął padać deszcz. W sumie nie tyle padać, co lać! My na olbrzymim zjeździe. Zero zabudowań, tylko droga, skały i przepaście! Olga zwymiotowała. Nie mieliśmy gdzie i jak się zatrzymać... Nie mieliśmy nawet jak wyjąć Olgi z przyczepki – ciągle lało i żadnego zadaszenia w pobliżu. Resztę można &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;sobie&lt;/span&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt;&lt;/style&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; tylko wyobrazić&lt;/span&gt;  &lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Po raz pierwszy podczas tej podroży byłam załamana. Jakimś cudem udało nam się jednak opanować sytuację, przebrać Olgę i dojechać do najbliższego domu – około 4 km. Na jutro zamawiamy słońce!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBt85EwHI/AAAAAAAAA84/gPw53BNSqeM/s1600-h/160+b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WBt85EwHI/AAAAAAAAA84/gPw53BNSqeM/s400/160+b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437394751559352434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;/span&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 46 km;  czas jazdy: 3 h 30 min;  średnia prędkość:  13 km/h;  max. prędkość:  48 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;19.07.2009 r. niedziela&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Zgadnijcie, gdzie dzisiaj śpimy? Na wyspie KRK, w miejscowości KRK :) Właśnie spełniliśmy nasze marzenie – dojechaliśmy nad Adriatyk.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R-QB18-VI/AAAAAAAAAyw/uepoNWs6HPw/s1600-h/93.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 263px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R-QB18-VI/AAAAAAAAAyw/uepoNWs6HPw/s400/93.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428102264726026578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj mieliśmy takie widoki, że po prostu tylko jedno słowo pasuje, by to opisać: MAGIA! Pomimo, że mieliśmy tylko plażować, licznik pokazał ponad 40 km. A to dlatego, że postanowiliśmy przejechać wyspę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R_Zc3PKvI/AAAAAAAAAy4/7oZByZ-Uv4c/s1600-h/94.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 260px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R_Zc3PKvI/AAAAAAAAAy4/7oZByZ-Uv4c/s400/94.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428103526109620978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R_0QcQDVI/AAAAAAAAAzA/EY5XUUXgk44/s1600-h/95.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 255px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1R_0QcQDVI/AAAAAAAAAzA/EY5XUUXgk44/s400/95.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428103986631675218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Rano obudziło nas słońce – zgodnie z tym, co zamówiliśmy. Spakowaliśmy się, wypiliśmy z gospodarzami (właściwie ich gosposią) kawę i w drogę. Olga oczywiście wszystkich oczarowała i nie wyjechała z pustymi rękami - ona nawet ze sklepu wychodzi z cukierkami od ekspedientek!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SMCrvBHDI/AAAAAAAAA0g/doPEAhq4BIM/s1600-h/100.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SMCrvBHDI/AAAAAAAAA0g/doPEAhq4BIM/s400/100.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428117428615846962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SAQalgsxI/AAAAAAAAAzI/raaFkLcTrTc/s1600-h/121.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Z czym będzie nam się kojarzył wczorajszy nocleg? Po pierwsze z chrabąszczami, olbrzymimi i różnokolorowymi, które co prawda niegroźne i nieszkodliwe, ale wielkie i lecące zawsze prosto na nas! Mają swoją nazwę, ale za nic jej nie powtórzę. Po drugie, z chrapiącym psem. W nocy chrapał jak stary facet!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Od dziś mamy wakacje, więc się nigdzie nie spieszyliśmy. Kierowaliśmy się w stronę mostu łukowego na Krk (oczywiście raz „pod”, raz „z” góry).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SNz02FL1I/AAAAAAAAA1A/4wgQX94EOEY/s1600-h/106.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SNz02FL1I/AAAAAAAAA1A/4wgQX94EOEY/s400/106.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428119372386611026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Most płatny, ale nie dla rowerów - a ceny wysokie, np. 40 kun za auto. Widoki rewelacyjne! Na jednym z postojów poznaliśmy Polaków mieszkających w Niemczech, którzy polecili nam Baśkę (miejscowość na końcu wyspy). Jutro wybieramy się tam, bo dzisiaj trochę poplażowaliśmy i zabrakło nam czasu. Odpoczywaliśmy w Omisalj (jakieś 4 godz.). Woda wspaniała. Olga z Filipem się pluskali, chociaż biedna nadal miała biegunkę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SAmqCbXHI/AAAAAAAAAzQ/zulS2CGySzU/s1600-h/97.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SAmqCbXHI/AAAAAAAAAzQ/zulS2CGySzU/s400/97.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428104852496145522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Kiedy opuściliśmy Omisalj, kierowaliśmy się na południowy kraniec wyspy, do wspomnianej Baśki. Padł rekord – 15% podjazdu. Po raz pierwszy musieliśmy zejść z rowerów, bo było zbyt stromo! Dojechaliśmy do miasteczka Krk. Ale dopiero jurto&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; zobaczymy je z bliska. Dziś podziwiamy je z naszego namiotu, który zmuszeni byliśmy - po raz pierwszy w naszej podróży - rozbić na kempingu. Dlaczego? Ponieważ na wyspie (co jest dla nas kompletną bzdurą) jest zakaz rozbijania się poza kempingami i ludzie nie mogą postawić namiotu nawet na własnym trawniku, bo zapłacą karę. Podobno pilnuje tego policja. I kiedy usłyszeliśmy tę wersję od 3 osób, daliśmy za wygraną i pojechaliśmy na kemping. Jesteśmy umyci i pachnący. Olga zasnęła, a my z Filipem mamy zamiar w końcu wypić za dotarcie do celu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SA6XU76AI/AAAAAAAAAzY/4bAPuE6znPk/s1600-h/98.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SA6XU76AI/AAAAAAAAAzY/4bAPuE6znPk/s400/98.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428105191070885890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 44 km;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;czas jazdy: 3 h 42 min;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;średnia prędkość:  12 km/h;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;max. prędkość:  46 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;20.07.2009 r. poniedziałek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SCloOQVkI/AAAAAAAAAzo/pE8YnSd8i7k/s1600-h/107.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SCloOQVkI/AAAAAAAAAzo/pE8YnSd8i7k/s400/107.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428107033852270146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Możemy powiedzieć: cel osiągnięty! Jesteśmy w Baśce – na samym końcu wyspy Krk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SC5CwWrUI/AAAAAAAAAzw/OO-s29Jx0mo/s1600-h/109.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SC5CwWrUI/AAAAAAAAAzw/OO-s29Jx0mo/s400/109.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428107367392128322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SDC32p3mI/AAAAAAAAAz4/OASeATvq5jo/s1600-h/108.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SDC32p3mI/AAAAAAAAAz4/OASeATvq5jo/s400/108.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428107536264453730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Teraz TYLKO powrót do domu. Ale zanim to nastąpi, chcemy poplażować.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwXM4BPY7mI/AAAAAAAAAi4/aLEkDTcPemY/s1600/00.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwXM4BPY7mI/AAAAAAAAAi4/aLEkDTcPemY/s400/00.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405952190505872994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mieliśmy ciężki podjazd (bardzo ciężki, chyba nawet najcięższy!). &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Z Krk (gdzie spędziliśmy połowę dnia) do Baśki jest zaledwie 20 km, ale w tym 10 km podjazdu i tyle samo zjazdu. Podjazd – koszmar! Stromy, bez cienia. A ja do tego miałam problemy z żołądkiem (przyszła kolej na mnie)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SBhsAImEI/AAAAAAAAAzg/u1X3gu5WRYE/s1600-h/105.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SBhsAImEI/AAAAAAAAAzg/u1X3gu5WRYE/s400/105.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428105866635679810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Jednak warto było się pomęczyć, bo widoki jakie zobaczyliśmy są nie do opisania.Turkusowoniebieska woda, a dookoła góry. Niestety urok tego miejsca psuje tłum turystów, również z Polski.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XEMBuaFsI/AAAAAAAAA-A/V4NF4xcHEUQ/s1600-h/164.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3XEMBuaFsI/AAAAAAAAA-A/V4NF4xcHEUQ/s400/164.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437467836020299458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; &lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 24 km;  czas jazdy: 2 h 20 min;  średnia prędkość:  9 km/h; max. prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;       &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;21.07.2009 r. wtorek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Plażujemy. Kąpiemy się w Adriatyku – woda czysta, słona i nie tak ciepła, jak  tego oczekiwaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SM6wNgbLI/AAAAAAAAA0w/UuZesiFClG8/s1600-h/104.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SM6wNgbLI/AAAAAAAAA0w/UuZesiFClG8/s400/104.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428118391890144434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jeśli chodzi o wyspę Krk – jest piękna, zwłaszcza Baśka. Tu jest co robić, są przepiękne szlaki w górach i bardzo żałujemy, że nie mamy czasu by tam pójść - zdjęcia, które widzieliśmy stamtąd są powalające.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SNV8ewZzI/AAAAAAAAA04/TBn2umY-ZWg/s1600-h/110.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SNV8ewZzI/AAAAAAAAA04/TBn2umY-ZWg/s400/110.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428118859040188210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Poza tym, że pięknie, jest tu drogo – bułka kosztuje 3 kuny (ok. 2-2,50 zł). Ale słyszeliśmy, że to i tak najtańsza wyspa, na innych ceny są nawet trzykrotnie wyższe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SKyJrsC-I/AAAAAAAAA0I/jaqFt5TBRBY/s1600-h/101.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SKyJrsC-I/AAAAAAAAA0I/jaqFt5TBRBY/s400/101.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428116045085543394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;A co do Krk, to jest jeszcze jedna rzecz, o której należy wspomnieć – wkurzające cykady, które w nocy śpią, a w dzień cykają, jak alarmy samochodowe (porównać to można  także do dźwięku, jaki wydobywa się podczas  pocierania grzebieniem o plastik). Im goręcej tym bardziej cykają. Ale teraz już kończę, by oddać się przyjemności leniuchowania w tak fantastycznym miejscu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SLcUGssHI/AAAAAAAAA0Y/1kAUnX7FcXg/s1600-h/103.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SLcUGssHI/AAAAAAAAA0Y/1kAUnX7FcXg/s400/103.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428116769437692018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SLBRE43NI/AAAAAAAAA0Q/OYJqTQfnMCA/s1600-h/102.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SLBRE43NI/AAAAAAAAA0Q/OYJqTQfnMCA/s400/102.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428116304768326866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SKyJrsC-I/AAAAAAAAA0I/jaqFt5TBRBY/s1600-h/101.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jest 23.30. Kładziemy się spać. Byliśmy na pizzy i piwie chorwackim. N&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;ocne życie Malińskiej, gdzie śpimy  (oczywiście na kempingu), zachwyciło nas.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; To nasza ostatnia noc na Krk.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SOPHrPshI/AAAAAAAAA1I/_U4hQydfnyc/s1600-h/111.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SOPHrPshI/AAAAAAAAA1I/_U4hQydfnyc/s400/111.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428119841297904146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, to do popołudnia plażowaliśmy i wyruszyliśmy dopiero po godz.17.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SRv2hPBqI/AAAAAAAAA14/7j2yvTXyHAY/s1600-h/118.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SRv2hPBqI/AAAAAAAAA14/7j2yvTXyHAY/s400/118.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428123702163080866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1STAiAj6oI/AAAAAAAAA2I/IS1r4szwWOk/s1600-h/116.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1STAiAj6oI/AAAAAAAAA2I/IS1r4szwWOk/s400/116.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428125088226732674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1STQZIk9AI/AAAAAAAAA2Q/0oKFIpPQKWI/s1600-h/115.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1STQZIk9AI/AAAAAAAAA2Q/0oKFIpPQKWI/s400/115.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428125360722342914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Chcieliśmy koniecznie przejechać góry (z tej strony podjazd był dużo łagodniejszy) i zrobić tyle, by jutro wyjechać już z wyspy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SPMok4LWI/AAAAAAAAA1Q/S7PU_NKjNIw/s400/112.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428120898101587298" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SPMok4LWI/AAAAAAAAA1Q/S7PU_NKjNIw/s1600-h/112.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SPn5zTttI/AAAAAAAAA1Y/yNYCo_7xnyY/s1600-h/113.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SPn5zTttI/AAAAAAAAA1Y/yNYCo_7xnyY/s400/113.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428121366581982930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQhM1qI9I/AAAAAAAAA1o/RILnK4lCjsc/s1600-h/114.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQhM1qI9I/AAAAAAAAA1o/RILnK4lCjsc/s400/114.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428122350944658386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQhM1qI9I/AAAAAAAAA1o/RILnK4lCjsc/s1600-h/114.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 33 km;  czas jazdy: 2 h 46 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max. prędkość:  48 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;22.07.2009 r. środa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jest około południa. Relaksujemy się i znowu plażujemy, bo to nasz ostatni dzień na wyspie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQLgOkB-I/AAAAAAAAA1g/DUjb9xeRhYk/s1600-h/117.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQLgOkB-I/AAAAAAAAA1g/DUjb9xeRhYk/s400/117.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428121978192267234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dzisiaj planujemy zobaczyć Opatiję – podobno ładna. A jutro już Słowenia. &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga i Filip właśnie grają w piłkę w Adriatyku. Ja przed chwilą pływałam, teraz łapię słońce, a właściwie to ono mnie. Przede mną tylko woda i góry – super! Uwielbiam ten widok.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQ8jyXuMI/AAAAAAAAA1w/kGtVKV9_SEg/s1600-h/120.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SQ8jyXuMI/AAAAAAAAA1w/kGtVKV9_SEg/s400/120.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428122820961351874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Ostatnia noc w Chorwacji... Śpimy w Opatii. Jutro około godz. 13 mamy pociąg – wracamy do domu. Dzisiaj było bardzo gorąco – tutaj o godz. 15 tak pali słońce, że w Polsce w samo południe jest chłodniej. Ciężko się jechało w tym upale. Zero cienia, a podjazdy były, że ho ho! Ale i zjazdy były takie, że zatrzymywaliśmy się chłodzić hamulce.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SSyPShC5I/AAAAAAAAA2A/URqNchUFZYM/s1600-h/119.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SSyPShC5I/AAAAAAAAA2A/URqNchUFZYM/s400/119.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428124842683599762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Pożegnaliśmy Krk i te wstrętne „cykacze”! Przejechaliśmy most i kierowaliśmy się do Rijeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SVdsvQqhI/AAAAAAAAA2g/GFPzQC2LzxA/s1600-h/122.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 250px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1SVdsvQqhI/AAAAAAAAA2g/GFPzQC2LzxA/s400/122.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428127788346419730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy bardzo ładne widoki, ale droga była długa, kręta, i pod górę. Do tego bardzo ruchliwa. Byłam bardzo rozdrażniona – nienawidzę takich ruchliwych dróg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TIFEaiVTI/AAAAAAAAA3Q/pr4ylTpe5Do/s1600-h/123.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TIFEaiVTI/AAAAAAAAA3Q/pr4ylTpe5Do/s400/123.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428183440298235186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Około godz. 18 dojechaliśmy do Rijeki. Właściwie tylko ją przejechaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TGrelzm-I/AAAAAAAAA3A/RtdmDqdkt9Q/s1600-h/126.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TGrelzm-I/AAAAAAAAA3A/RtdmDqdkt9Q/s400/126.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428181901136600034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1THTBIP8kI/AAAAAAAAA3I/W0FQjOgTamA/s1600-h/125.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1THTBIP8kI/AAAAAAAAA3I/W0FQjOgTamA/s400/125.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428182580422767170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Nie zrobiła na nas zbyt dużego wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_uxeKoCI/AAAAAAAAA74/41BuT91d35A/s1600-h/152.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3V_uxeKoCI/AAAAAAAAA74/41BuT91d35A/s400/152.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437392566650314786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Chociaż mają bardzo fajny stadion, położony nad samym morzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TItZ_VGvI/AAAAAAAAA3Y/dGMkY1Dpv1s/s1600-h/128.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TItZ_VGvI/AAAAAAAAA3Y/dGMkY1Dpv1s/s400/128.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428184133284469490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TJJyvMtsI/AAAAAAAAA3g/lNpCNbcdbkc/s1600-h/129.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TJJyvMtsI/AAAAAAAAA3g/lNpCNbcdbkc/s400/129.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428184620964034242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;W Rijece kupiliśmy bilet do Wiednia. Możemy go wykorzystać w ciągu 2 miesięcy. Plan jest taki: Postojna, Ljubljana i Wiedeń, a potem zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 56 km;  czas jazdy: 4 h 30 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max. prędkość:  47 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;23.07.2009 r. czwartek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WABZXRjeI/AAAAAAAAA8A/VEAgtZTAhII/s1600-h/153.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WABZXRjeI/AAAAAAAAA8A/VEAgtZTAhII/s400/153.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437392886596472290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Siedzę na dworcu Opatija Matuji, czekam na pociąg i na Olgę z Filipem, którzy poszli wydać ostatnie kuny. Niebawem będziemy w Słowenii. Ostatnie kilometry, przebyte w pośpiechu, w drodze na stację kolejową dały się nam we znaki. Zaliczyliśmy rekordowy 17%-wy podjazd. Gdyby nie starszy „Italiano”, który pomógł nam pchać przyczepkę, to byśmy nie dali rady. Ale to jeszcze nic, bo kiedy odbiliśmy w prawo, na wprost był znak informujący o podjeździe o nachyleniu 25%!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TJt5ny1iI/AAAAAAAAA3o/MZCvQYTtCBU/s1600-h/127.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TJt5ny1iI/AAAAAAAAA3o/MZCvQYTtCBU/s400/127.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428185241287317026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pożegnaliśmy Adriatyk, a wraz z nim piękną Chorwację... Jeszcze tu wrócimy:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dqyTwQfFI/AAAAAAAAA7A/J6ryMLJzgOM/s1600-h/130.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dqyTwQfFI/AAAAAAAAA7A/J6ryMLJzgOM/s400/130.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428925288347106386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dq5S1d_GI/AAAAAAAAA7I/xYGrDgJEnfo/s1600-h/131.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1dq5S1d_GI/AAAAAAAAA7I/xYGrDgJEnfo/s400/131.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428925408359611490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;godz. 22.46     LJUBLJANA&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jestem monotematyczna i za każdym razem, kiedy jesteśmy w jakiejś stolicy (czy to Węgier, czy Chorwacji, czy teraz Słowenii), mówię  to samo: że jest super, że się zakochaliśmy, itd. Tym razem jednak musimy stwierdzić, że Ljubljana jest z nich wszystkich najładniejsza.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKTqKys2I/AAAAAAAAA3w/e7lxyeUDGog/s1600-h/132.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKTqKys2I/AAAAAAAAA3w/e7lxyeUDGog/s400/132.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428185889974170466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pełno tu knajpek, kamieniczek, mostów. Wszyscy jeżdżą rowerami, a na każdym rogu muzyka na żywo. Mamy jeszcze 2 godziny do pociągu. Olga śpi w przyczepce, a my chłoniemy to miasto.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKr0iBdsI/AAAAAAAAA4A/W80AJJKXrjU/s1600-h/134.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKr0iBdsI/AAAAAAAAA4A/W80AJJKXrjU/s400/134.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428186305072821954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pasują do niego dwa słowa: miłość i muzyka.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKhRL7Q3I/AAAAAAAAA34/wAfU32fvi98/s1600-h/133.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TKhRL7Q3I/AAAAAAAAA34/wAfU32fvi98/s400/133.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428186123786208114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Koniecznie musimy tutaj wrócić i zobaczyć także resztę Słowenii, bo krajobrazy, które widzimy niestety tylko z okien pociągu, bardzo nam się podobają.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Zanim dotarliśmy do stolicy, zatrzymaliśmy się w miejscowości Postojna. Znajduje się tam olbrzymia jaskinia, do której wjeżdża się pociągiem. Każdy ją zachwalał, więc postanowiliśmy sami zobaczyć. Ładna, ale przereklamowana. A bilet… 20 Є za osobę!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt; Pociągi w Słowenii podobne nieco do naszego PKP. Jest jednak czyściej, a druga klasa wygląda jak nasza pierwsza. Konduktorzy byli zawsze mili i chętni do pomocy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Times New Roman,serif;" &gt;Licznik:  odległość: 21 km;  czas jazdy: 2 h 22 min;  średnia prędkość:  9 km/h;  max. prędkość:  41 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;24.07.2009 r. piątek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;No tak, pochwaliłam pociągi w Słowenii....ale jeśli chodzi o informacje dla podróżnych są tak nieczytelne, że brak słów. Przychodzimy po północy na pociąg do Wiednia i okazuje się, że on dzisiaj nie jedzie! Następny o godz. 8.40. No i co zrobić? Środek nocy, dworzec, zero pociągów i my z dzieckiem śpiącym w przyczepce.... Nie było wyjścia, tę noc spędziliśmy na dworcu w Ljubljanie! Olga na szczęście spała jak zabita, pomimo hałasu. A hałas był niemały: pociągi, ich zapowiedzi, podróżni itp. A kiedy szczęśliwi zapakowaliśmy się do pociągu, okazało się, że nie jedziemy bezpośrednio (jak było na tablicy informacyjnej), ale z dwiema przesiadkami. Przy tej ilości bagażu, było to bardzo uciążliwe. Filip właśnie odsypia nieprzespaną noc, a ja podziwiam widoki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WFF2ls1tI/AAAAAAAAA9g/bTlIVfaW5Lw/s1600-h/163.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WFF2ls1tI/AAAAAAAAA9g/bTlIVfaW5Lw/s400/163.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437398460719224530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Austria, Wiedeń – tutaj śpimy. Zostaliśmy do tego zmuszeni, przez tych służbistów Austriaków, którzy bardzo nas dzisiaj zdenerwowali. Ale jestem tak zmęczona i zażenowana, że jutro dokończę pisanie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;25.07.2009 r. sobota&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Wczoraj padliśmy. Spaliśmy na kempingu w Wiedniu. Nie planowaliśmy tego, ale niestety wykluczone było podróżowanie pociągiem, którym chcieliśmy dostać się do Czech, bo nie miał wagonów rowerowych i konduktor nie pozwolił nam wejść do środka. Austriacy są bardzo poukładani i w ich głowie nie mieści się, że jak nie ma znaczka z rowerem, to rower mimo tego można przewieźć, nie przeszkadzając nikomu. Wczoraj doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Wyjechaliśmy z Mariboru bez żadnego problemu, kiedy jednak przekroczyliśmy granicę z Austrią zmienił się konduktor i tu przeżyliśmy szok. Niestety, trafiliśmy na takiego dupka, że szkoda gadać. Kazał nam opuścić pociąg, bo nie miał znaczka dla rowerów, a z tyłu nie mogą stać, bo są inni pasażerowie, którym może to przeszkadzać. Filip próbował na spokojnie z nim rozmawiać, ale tamten zaczął krzyczeć z tym swoim austriackim, twardym akcentem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WFUqlTHWI/AAAAAAAAA9o/lsCI5q1qaKM/s1600-h/161.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S3WFUqlTHWI/AAAAAAAAA9o/lsCI5q1qaKM/s400/161.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437398715194350946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Olga akurat spała, więc Filip poprosił, żeby był ciszej, a on... stwierdził, że i tak musimy ją obudzić i opuścić pociąg! Koniec końców nie wysiedliśmy. Dojechaliśmy do Wiednia, a on do końca podróży już do nas nie przyszedł. Olga na szczęście ma twardy sen, więc wyspała się pomimo jego krzyków i nie była świadkiem tego nieprzyjemnego zajścia. W Wiedniu próbowaliśmy ustalić coś, żeby wyjechać z Austrii – niestety dopiero na drugi dzień (czyli dzisiaj) mieliśmy taką możliwość. Próbowaliśmy więc kupić bilety na ten dzisiejszy pociąg, ale okazało się, że niestety z nieznanych powodów nie można było zrobić rezerwacji na rowery, co jest obowiązkowe (paradoks) przynajmniej na 5 godzin przed odjazdem! Chora polityka tego kraju. Nie wiedząc, czy i jak wydostaniemy się z Wiednia, pojechaliśmy S-Bahnem (koszt w obie strony 18Є!) na kemping. W nocy padało i wiało. Rano spakowaliśmy się i na dworzec. Wiednia nie zwiedzaliśmy. Byliśmy zbyt zmęczeni i wkurzeni. Poza tym oboje kiedyś już w nim byliśmy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;godz. 11.53  Udało się. Choć bez rezerwacji, jesteśmy już w drodze do Brna. To najdroższy pociąg jakim jechaliśmy, ale... przynajmniej będziemy dzisiaj w Czechach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jesteśmy w Czechach. Wysiedliśmy w Brnie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TLqSzEjVI/AAAAAAAAA4I/qCjkiVCNekA/s1600-h/135.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TLqSzEjVI/AAAAAAAAA4I/qCjkiVCNekA/s400/135.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428187378349280594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Pojechaliśmy do centrum na obiad i małe zwiedzanie. Ładnie tam. Potem zaś jechaliśmy przez Kras Morawski (czyli górki) – widoki wspaniałe. Nad nami ciągle były czarne chmury, więc tylko czekaliśmy na deszcz. W Blansko próbowała złapać nas burza, ale udało nam się przed nią skryć na stacji benzynowej. Lało niemiłosiernie. Potem do Boskovic, a stamtąd do Vażany, gdzie śpimy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TMCIROgHI/AAAAAAAAA4Q/Iky4w_UGhro/s1600-h/137.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TMCIROgHI/AAAAAAAAA4Q/Iky4w_UGhro/s400/137.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428187787839832178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Początkowo mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca na rozbicie namiotu. Ale jak już znaleźliśmy, to trafiliśmy na właściwych ludzi. Zostaliśmy zaproszeni na kolację - była pieczona na ognisku kiełbasa, piwo, a nawet samorodna śliwowica (54%).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TMjxYDOyI/AAAAAAAAA4Y/3Wn-V03C7o4/s1600-h/138.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TMjxYDOyI/AAAAAAAAA4Y/3Wn-V03C7o4/s400/138.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428188365809990434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 56 km;  czas jazdy: 4 h 33 min;  średnia prędkość:  12 km/h;  max.prędkość:  44 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;26.07.2009 r. niedziela&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Przez tę śliwowicę tak dobrze spaliśmy, że "zaspaliśmy". Gospodarze siedzieli z nami wczoraj do późna i zachwycali się Olgą. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Na śniadanie zaprosili nas i poczęstowali własnym dżemem morelowym (palce lizać) i miodem, bo zajmują się jego sprzedażą (mają pszczoły i mnóstwo uli). Ponadto słoik miodu i dżemu dostaliśmy na drogę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TWTE5OPkI/AAAAAAAAA4w/ZDEicpakgb4/s1600-h/140.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TWTE5OPkI/AAAAAAAAA4w/ZDEicpakgb4/s400/140.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428199074107899458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jest około 17, jesteśmy w Moravskiej Trebovrze na obiedzie (musimy wydać korony). Chcieliśmy coś zjeść, ale nie bardzo jest gdzie.  Dwie knajpki otwarte, w tym jedna wygląda jak z czasów komuny, dlatego wybraliśmy Hospode u Komina. Filip tradycyjnie już zamówił zapiekany ser.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TV6goJMBI/AAAAAAAAA4o/MzsdoN6cvHc/s1600-h/139.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TV6goJMBI/AAAAAAAAA4o/MzsdoN6cvHc/s400/139.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428198652055728146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Obiad był pyszny. Z pełnymi brzuchami przejechaliśmy jeszcze jakieś 15-20 km, w tym bardzo duży podjazd. Czeskie, niepozorne górki. Jechaliśmy ponad 5 km pod górę, na której dzisiaj śpimy. To nasz, prawdopodobnie, ostatni nocleg. Jutro będziemy już w pociągu do Gdyni! To brzmi niewiarygodnie. Do granicy z Polską zostało jakieś 30 km.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TM9eSfiOI/AAAAAAAAA4g/VPbRkVE--So/s1600-h/141.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TM9eSfiOI/AAAAAAAAA4g/VPbRkVE--So/s400/141.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428188807363004642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Zimna noc. W ogóle to chłodno tutaj, nie to co w Chorwacji. Dzisiaj, co prawda, nie padało, świeciło nawet słońce, ale było dużo chmur i bardzo nieprzyjemny, silny wiatr. Zobaczymy jutro jak nas przywita Polska. A tymczasem KOZEL czeka... "Na zdrawie"! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TXads5H5I/AAAAAAAAA5I/2u4aYxf-apw/s1600-h/136.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TXads5H5I/AAAAAAAAA5I/2u4aYxf-apw/s400/136.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428200300537782162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 61 km;  czas jazdy: 5 h 38 min;  średnia prędkość:  11 km/h;  max. prędkość:  38 km/h&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;       &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;27.07.2009 r. poniedziałek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jesteśmy w Cervenej Vodze, jakieś 10 km od granicy z Polską. Przejechaliśmy 23 km w poszukiwaniu sklepu! Ale w końcu udało się. Zaraz zjemy ostatnie wyprawowe śniadanie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Mieliśmy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;dzisiaj świetną trasę. Zaczęliśmy od podjazdu – jakieś 3 km. A potem już tylko z góry.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYziFoJMI/AAAAAAAAA5g/ogGdwOxri-o/s1600-h/144.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYziFoJMI/AAAAAAAAA5g/ogGdwOxri-o/s400/144.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428201830723626178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYWnRT55I/AAAAAAAAA5Y/If2LsWFfGJM/s1600-h/142.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYWnRT55I/AAAAAAAAA5Y/If2LsWFfGJM/s400/142.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428201333898602386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;   &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYM72GWzI/AAAAAAAAA5Q/ZS_3qwiFf7Y/s1600-h/143.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TYM72GWzI/AAAAAAAAA5Q/ZS_3qwiFf7Y/s400/143.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428201167622921010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TY8KX5pDI/AAAAAAAAA5o/vSmDdlgPpfo/s1600-h/145.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TY8KX5pDI/AAAAAAAAA5o/vSmDdlgPpfo/s400/145.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428201978976642098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;godz. 16.25   M I Ę D Z Y L E S I E&lt;/span&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Jesteśmy w Polsce! Czekamy na pociąg. To już KONIEC naszej wyprawy. Smutno nam trochę. Będzie nam brakowało tego wszystkiego: ciągłej podróży, niewiadomej – gdzie śpimy, co zobaczymy, kogo poznamy... Ale cóż... musimy przecież wrócić, by znowu móc wyjechać :) A kolejna wyprawa już za rok!!!!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Licznik:  odległość: 46 km;  czas jazdy: 3 h 13 min;  średnia prędkość:  13 km/h;  max. prędkość:  45 km/h&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TacVD4OAI/AAAAAAAAA5w/V4uLcyQsZFs/s1600-h/146.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/S1TacVD4OAI/AAAAAAAAA5w/V4uLcyQsZFs/s400/146.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428203631112894466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;STATYSTYKA:&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Spędziliśmy &lt;b&gt;27 nocy&lt;/b&gt; poza domem: 2 w pociągu, 1 na dworcu, 5 na kempingach i 19 u przeróżnych ludzi;          2 noclegi w Polsce, 3 w Czechach, 3 w Słowacji, 1 w Słowenii, 1 w Austrii, 7 na Węgrzech i 10 w Chorwacji.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--&gt; 	&lt;/style&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="JUSTIFY"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Przejechaliśmy &lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;1423 km&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt; (do Adriatyku 1066 km):&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;w Polsce: 25 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;w Czechach: 205 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;w Słowacji: 258 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;na Węgrzech: 378 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;w Chorwacji: 543 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;w Słowenii: 14 km&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Łączny czas jazdy:&lt;/u&gt; &lt;b&gt;110 godzin 30 minut&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Średni dzienny czas jazdy&lt;/u&gt;: &lt;b&gt;4 godziny 30 minut&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Średni dzienny dystans&lt;/u&gt;: &lt;b&gt;57 km&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Najdłuższy dzienny dystans&lt;/u&gt;: &lt;b&gt;84 km&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Średnia prędkość&lt;/u&gt;: &lt;b&gt;12,8 km/h&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Najniższa prędkość&lt;/u&gt;: &lt;b&gt;4 km/h&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;u&gt;Najwyższa prędkość:&lt;/u&gt; &lt;b&gt;51 km/h&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;W podróży byliśmy &lt;b&gt;28 dni&lt;/b&gt;. Przejechaliśmy &lt;b&gt;7 państw&lt;/b&gt; (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja, Słowenia, Austria), w tym &lt;b&gt;4 na rowerach&lt;/b&gt; (Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja). Byliśmy w &lt;b&gt;4 stolicach &lt;/b&gt;( Budapeszt, Zagrzeb, Ljubljana, Wiedeń).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Mieliśmy &lt;b&gt;0 &lt;/b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;awarii! :D&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Spotkały nas &lt;/span&gt;&lt;b&gt;4&lt;/b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt; burze (2 w Czechach, 1 w Słowacji, 1 w Chorwacji) – poza tym przeważnie słońce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;Dwa &lt;span style="font-weight: normal;"&gt;razy odwiedziliśmy aptekę (kaszel Olgi i biegunka kobiet) – poza tym byliśmy zdrowi, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;uśmiechnięci i BARDZO szczęśliwi! :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwXSSkSib6I/AAAAAAAAAjA/-lodZ4w6rUs/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SwXSSkSib6I/AAAAAAAAAjA/-lodZ4w6rUs/s400/0.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405958144149057442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Trasa naszej wyprawy:&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;small&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=cieszyn&amp;amp;daddr=Szobi+utca+to:Visegr%C3%A1di+%C3%BAt+to:Trasa+11+to:budapeszt+to:47.21024,18.538055+to:L%C3%B6v%C3%B6lde+utca+to:Trasa+8%2FE66+to:Trasa+710+to:Trasa+76+to:D%C3%B3zsa+Gy%C3%B6rgy+utca+to:D%C3%B3zsa+Gy%C3%B6rgy+utca+to:E65%2FE71%2FM7+to:A4%2FE65%2FE71+to:zagreb+to:Ba%C5%A1ka,+Kralja+Zvonimira+114,+Ba%C5%A1ka,+Primorsko-goranska+%C5%BEupanija,+Chorwacja+to:opatija+to:ljubljana+to:wien+to:Opu%C5%A1t%C4%9Bn%C3%A1+to:Trasa+374+to:Trasa+374+to:Trasa+371+to:mi%C4%99dzylesie&amp;amp;geocode=FQQf9wIdz1ocASm13uFB8gMURzHyCX9J6uXVzg%3BFXDA2wId9pUeAQ%3BFfCS2QIdhBAfAQ%3BFaRw2QIdCvEhAQ%3BFabE1AId9okiASnJz9TRNMNBRzFgER4MKcQABA%3B%3BFZYF0AIddCEZAQ%3BFehx0AIdXoQXAQ%3BFR4gzgIdNh4UAQ%3BFeiNyAIdPocHAQ%3BFdLGyAIdnvsFAQ%3BFbTByAIdYvsFAQ%3BFV7GxAIdfnUBAQ%3BFeYnxAId2j7-AA%3BFd0UuwIdBdDzACk5zALJktZlRzGKwvsoliRFOg%3BFbAwrgIdexrhACmvr4sAxZ9jRzEAkTtTUa0AHQ%3BFYm4swIdyj_aACkbdLXLSqhkRzGQwiuGUK0ABA%3BFWKwvgId7VfdACnRhpiW9TFlRzEg7D-CHPgABA%3BFTad3wIdKtT5ACl_Kp0lmwdtRzHoE6NuBMIEOA%3BFZR67gIdAmn9AA%3BFa0D8AIdf2f-AA%3BFeLq8wId8r3-AA%3BFfh89gId2j7_AA%3BFS4t_QId503-ACmpwkKF__0NRzF-e1AqN4cJKw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=1&amp;amp;mrsp=5&amp;amp;sz=10&amp;amp;via=1,2,3,5,6,7,8,9,10,11,12,13,19,20,21,22&amp;amp;dirflg=ht&amp;amp;sll=47.229827,18.625946&amp;amp;sspn=0.65744,1.223602&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=p&amp;amp;ll=47.561701,17.95166&amp;amp;spn=7.117872,14.0625&amp;amp;z=6&amp;amp;output=embed" frameborder="0" height="480" scrolling="no" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=cieszyn&amp;amp;daddr=Szobi+utca+to:Visegr%C3%A1di+%C3%BAt+to:Trasa+11+to:budapeszt+to:47.21024,18.538055+to:L%C3%B6v%C3%B6lde+utca+to:Trasa+8%2FE66+to:Trasa+710+to:Trasa+76+to:D%C3%B3zsa+Gy%C3%B6rgy+utca+to:D%C3%B3zsa+Gy%C3%B6rgy+utca+to:E65%2FE71%2FM7+to:A4%2FE65%2FE71+to:zagreb+to:Ba%C5%A1ka,+Kralja+Zvonimira+114,+Ba%C5%A1ka,+Primorsko-goranska+%C5%BEupanija,+Chorwacja+to:opatija+to:ljubljana+to:wien+to:Opu%C5%A1t%C4%9Bn%C3%A1+to:Trasa+374+to:Trasa+374+to:Trasa+371+to:mi%C4%99dzylesie&amp;amp;geocode=FQQf9wIdz1ocASm13uFB8gMURzHyCX9J6uXVzg%3BFXDA2wId9pUeAQ%3BFfCS2QIdhBAfAQ%3BFaRw2QIdCvEhAQ%3BFabE1AId9okiASnJz9TRNMNBRzFgER4MKcQABA%3B%3BFZYF0AIddCEZAQ%3BFehx0AIdXoQXAQ%3BFR4gzgIdNh4UAQ%3BFeiNyAIdPocHAQ%3BFdLGyAIdnvsFAQ%3BFbTByAIdYvsFAQ%3BFV7GxAIdfnUBAQ%3BFeYnxAId2j7-AA%3BFd0UuwIdBdDzACk5zALJktZlRzGKwvsoliRFOg%3BFbAwrgIdexrhACmvr4sAxZ9jRzEAkTtTUa0AHQ%3BFYm4swIdyj_aACkbdLXLSqhkRzGQwiuGUK0ABA%3BFWKwvgId7VfdACnRhpiW9TFlRzEg7D-CHPgABA%3BFTad3wIdKtT5ACl_Kp0lmwdtRzHoE6NuBMIEOA%3BFZR67gIdAmn9AA%3BFa0D8AIdf2f-AA%3BFeLq8wId8r3-AA%3BFfh89gId2j7_AA%3BFS4t_QId503-ACmpwkKF__0NRzF-e1AqN4cJKw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=1&amp;amp;mrsp=5&amp;amp;sz=10&amp;amp;via=1,2,3,5,6,7,8,9,10,11,12,13,19,20,21,22&amp;amp;dirflg=ht&amp;amp;sll=47.229827,18.625946&amp;amp;sspn=0.65744,1.223602&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=p&amp;amp;ll=47.561701,17.95166&amp;amp;spn=7.117872,14.0625&amp;amp;z=6" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://player.vimeo.com/video/15481120" frameborder="0" height="300" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/15481120"&gt;Budapest bicycle path&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user4868641"&gt;Pankracy&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://player.vimeo.com/video/16514836" frameborder="0" height="300" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/16514836"&gt;Croatia 2009 - We did it!&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user4868641"&gt;Pankracy&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;iframe src="http://player.vimeo.com/video/16840888" frameborder="0" height="300" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/16840888"&gt;Croatia 2009 - the Hungarian-Croatian border&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user4868641"&gt;Pankracy&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;iframe src="http://player.vimeo.com/video/16001610" frameborder="0" height="300" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/16001610"&gt;Croatia 2009 - the end of the expedition&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user4868641"&gt;Pankracy&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;iframe src="http://player.vimeo.com/video/15716364" frameborder="0" height="300" width="400"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/15716364"&gt;Croatia 2009 - slideshow&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user4868641"&gt;Pankracy&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com/"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/small&gt;&lt;/small&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3695688583167724165-5823172014428044022?l=aniafilip.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='' href='http://www.kolosy.pl/kolosy2009_seminarium.php' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aniafilip.blogspot.com/feeds/5823172014428044022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2009/10/chorwacja-2009.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/5823172014428044022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/5823172014428044022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2009/10/chorwacja-2009.html' title='Chorwacja 2009'/><author><name>Ania i Filip</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05514649244096252167</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgiLejAF0II/AAAAAAAAAZ8/lH5qQfpUIZg/S220/wakacje+w+Tr%C3%B3jmie%C5%9Bcie10.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SvX8zDoh8AI/AAAAAAAAAfA/sLa0vXW15co/s72-c/IMG_1464.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3695688583167724165.post-1310375060846007998</id><published>2009-05-07T14:32:00.000-07:00</published><updated>2010-02-26T13:41:54.084-08:00</updated><title type='text'>Polskie Wybrzeże 2008</title><content type='html'>&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.0  (Win32)"&gt;&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	-- 	&lt;/style&gt;   &lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXNEBX4GiI/AAAAAAAAAYI/DY9t70VsbeQ/s1600-h/ffffffffffff.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXNEBX4GiI/AAAAAAAAAYI/DY9t70VsbeQ/s400/ffffffffffff.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333894802661972514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Pomysł na wakacje: R O W E R! No tak, tylko gdzie i kiedy, skoro Olga jeszcze nie jeździ rowerem więcej, niż 0,7 km dziennie... Ale przecież nie będziemy rezygnować z pomysłu tylko dlatego, że mamy małe dziecko! Tym bardziej, że cała nasza trójka kocha podróże, przygodę i rower. A skoro tak, to pojedziemy z przyczepką i na początek gdzieś blisko. To może nad morze...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-decoration: none; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wszystko zaczęło się 4 sierpnia – wielkie pakowanie i negocjacje, co wziąć, a czego nie. Taka wyprawa z dzieckiem to zawsze pewna niewiadoma, ale udało się nam spakować dosyć swobodnie – ze sporym zapasem mieliśmy do dyspozycji ponad 150 litrów(!) Nasze obawy budził sztorm, jaki zapowiadali nad Bałtykiem. Do tego Olga jeszcze nigdy nie podróżowała w przyczepce, a rower Ani mieliśmy odebrać dopiero po godzinie 19.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-decoration: none; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Naszą  p r z y g o d ę zaczęliśmy w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Świnoujściu&lt;/span&gt;, dokąd dojechaliśmy pociągiem, a stamtąd rowerami do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gdyni&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-decoration: none; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Wojska+Polskiego&amp;amp;daddr=1+Maja+to:Kasztanowa+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Trasa+109+to:Le%C5%9Bna+to:W%C5%82adys%C5%82awa+IV+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Ko%C5%9Bciuszki+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:54.808798,18.020325+to:Droga+bez+nazwy+to:hel&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=FdzINgMdyvHYAA%3BFWXANQMdVqHaAA%3BFUCpNgMdYvrZAA%3BFX7jNgMdTXPdAA%3BFaCLOQMdXK_mAA%3BFfYgOgMdJUbpAA%3BFQ63PAMdpjT3AA%3BFZCrPgMdIO_5AA%3BFe4yQAMdq0b8AA%3BFV9jQgMd75MIAQ%3BFZhTQgMdOe0JAQ%3BFaSIQwMdROYLAQ%3BFfpuQwMdJJENAQ%3BFRoHRAMdQgoQAQ%3BFUbwQwMdzywRAQ%3B%3BFXaDRAMdtVAVAQ%3B&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=0&amp;amp;mrsp=15&amp;amp;sz=12&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,15,16&amp;amp;sll=54.787225,18.078003&amp;amp;sspn=0.140159,0.30899&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=54.476422,16.259766&amp;amp;spn=1.595918,6.04248&amp;amp;t=p&amp;amp;z=7&amp;amp;output=embed" width="550" frameborder="0" height="250" scrolling="no"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=Wojska+Polskiego&amp;amp;daddr=1+Maja+to:Kasztanowa+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Trasa+109+to:Le%C5%9Bna+to:W%C5%82adys%C5%82awa+IV+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Ko%C5%9Bciuszki+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:Droga+bez+nazwy+to:54.808798,18.020325+to:Droga+bez+nazwy+to:hel&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=FdzINgMdyvHYAA%3BFWXANQMdVqHaAA%3BFUCpNgMdYvrZAA%3BFX7jNgMdTXPdAA%3BFaCLOQMdXK_mAA%3BFfYgOgMdJUbpAA%3BFQ63PAMdpjT3AA%3BFZCrPgMdIO_5AA%3BFe4yQAMdq0b8AA%3BFV9jQgMd75MIAQ%3BFZhTQgMdOe0JAQ%3BFaSIQwMdROYLAQ%3BFfpuQwMdJJENAQ%3BFRoHRAMdQgoQAQ%3BFUbwQwMdzywRAQ%3B%3BFXaDRAMdtVAVAQ%3B&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=0&amp;amp;mrsp=15&amp;amp;sz=12&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,15,16&amp;amp;sll=54.787225,18.078003&amp;amp;sspn=0.140159,0.30899&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=54.476422,16.259766&amp;amp;spn=1.595918,6.04248&amp;amp;t=p&amp;amp;z=7" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; font-weight: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;05.08.2008 r.&lt;/u&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;      w t o r e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Udało się! Zapakowani i gotowi do drogi wyruszamy na dworzec PKP w Gdyni. Sam START okazał się trudniejszy, niż przypuszczaliśmy – ulewa, wiatr i nawał samochodów wokół! Cali mokrzy dotarliśmy na pociąg do Szczecina, w którym – jak się okazało -  mnóstwo ludzi, a przedział rowerowy zapchany, jak nigdy! Pociąg z półgodzinnym opóźnieniem (nasz cudowne PKP), więc nie ma wiele czasu na załadowanie wszystkiego do środka! Gdyby nie Adaś (spotkany rowerzysta) nie mielibyśmy szans - dwa rowery + przyczepka + okropnie ciężkie sakwy (sztuk 7) + Olga, cała akcja przeprowadzona w deszczu... Ale udało się! Około godziny 22 byliśmy w Szczecinie!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXOa_qn28I/AAAAAAAAAYQ/xODcCccp9SI/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2832%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXOa_qn28I/AAAAAAAAAYQ/xODcCccp9SI/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2832%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333896296852347842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;06.08.2008 r&lt;/u&gt;.      ś r o d a&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Teresa/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-1.jpg" alt="" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Pierwszy dzień poza domem, a my już mamy małe problemy techniczne – oderwał się zaczep dociskający jedną z większych (nowiutkich) sakw! Zmuszeni byliśmy odwiedzić sklep rowerowy, przez co spóźniliśmy się na pociąg do Świnoujścia. Na kolejny musieliśmy dość długo czekać i na miejscu byliśmy dopiero około 21. Skorzystaliśmy jednak z wolnego czasu i przejechaliśmy się po Szczecinie. Olga miała akurat swoją porę drzemki, więc spała w swoim „królestwie na kółkach”, robiąc tym samym niesamowitą furorę wśród tłumu gapiów! Nie było nikogo, kto nie uśmiechnąłby się na jej widok. A byli i tacy, którzy zatrzymywali się i zaglądali do środka, nie wierząc, że wewnątrz nietypowego pojazdu faktycznie śpi dziecko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;07.08.2008 r&lt;/u&gt;.      c z w a r t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Cóż... pojawiły się kolejne problemy natury technicznej! Tym razem okazało się, że od początku jazdy w rowerze Ani niemożliwa jest zmiana przerzutek w pełnym zakresie. Problem jest poważny, rzadki i nie do naprawienia w warunkach wyprawowych – bowiem manetka do zmiany biegów nadaje się do wymiany! Na szczęście udało się wyregulować „ocierający” łańcuch, dzięki czemu mogliśmy kontynuować naszą podróż – z ograniczoną ilością biegów...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPLRbgysI/AAAAAAAAAYg/GxlXTYiZcpM/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2825%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPLRbgysI/AAAAAAAAAYg/GxlXTYiZcpM/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2825%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333897126254529218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Wystartowaliśmy bardzo późno, zdążyliśmy więc zajechać niezbyt daleko – ale odwiedziliśmy naszych zachodnich sąsiadów. Różnicę widać od razu po przekroczeniu granicy! Nie ma porównania, jeśli chodzi o ścieżki rowerowe - tam jedzie się, jak na autostradzie dla rowerów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;08.08.2008 r&lt;/u&gt;.      p i ą t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	No i złapaliśmy pierwszą „gumę”! Po uporaniu się z problemem postanawiamy, że zjedziemy troszkę z naszej trasy i zajedziemy do Karsibora. Filip, jako były członek OTOP-u nie wyobrażał sobie nie być w ostoi ptaków. No więc pojechaliśmy tam! Postanowiliśmy też przejechać Kanał Piastowski (który zresztą polecał nam Adam, znajomy z pociągu). Pomimo tego, iż po drodze mieliśmy bardzo ciężkie warunki – jak tylko przejechaliśmy Most Piastowski pogoda całkowicie się załamała,a nad nami rozpętała się dosyć poważna burza z wyładowaniami - nie daliśmy za wygraną! I warto było - widoki niesamowite! Naprawdę miejsce godne polecenia! … i ten spokój... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Potem odbiliśmy na Karsiborską Kępę, a właściwie w jej stronę. Filipowi marzy się, żeby zobaczyć ostoję ptaków OTOPu (ja proponuję mu oglądać ją o 5 rano, ale jakoś tego nie widzę!)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Znaleźliśmy tam również świetny kemping o nazwie „Wyspa Skarbów”. Olga zwariowała na jego punkcie: mogła karmić strusie, głaskać kozy, gonić króliki, skakać na sianie. Miejsce sielanka! Zwłaszcza kiedy podróżuje się z dzieckiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;09.08.2008 r&lt;/u&gt;.     s o b o t a&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPCAYy5II/AAAAAAAAAYY/FcYNETkUSjA/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2824%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPCAYy5II/AAAAAAAAAYY/FcYNETkUSjA/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2824%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333896967060907138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dziś - w końcu - udało nam się opuścić Świnoujście, bo jakoś nie mogliśmy się stamtąd wydostać... Zanim jednak dotarliśmy do Międzyzdrojów, gdzie śpimy, zajechaliśmy do „tej” Ostoi Ptaków - Filip zawsze chciał być w Karsiborskiej Kępie, więc mój kochany „Otopowiec”(„ptasznik”) zaspokoił swoją potrzebę. Stamtąd prosto do latarni morskiej w Świnoujściu (podobno najwyższej w Europie). Widok niesamowity. Olga też weszła (z niewielką pomocą) na sam szczyt i krzyczała z zachwytu. Zajechaliśmy również na małą latarnię (przy wejściu do Świny) oraz na plażę, gdzie nasza mała podróżniczka obowiązkowo musiała zaliczyć moczenie nóg. A dzisiejszą kolację zjedliśmy w Międzyzdrojach. Podczas podróży Olga „zaliczyła” popołudniową drzemkę i sama zadbała o to, aby nie było jej zimno, przykrywając się kocem. Ona po prostu uwielbia swoją przyczepkę (dosłownie!), a dziś oznajmiła nam z wielką powagą: „ja też kocham morze”!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;10.08.2008 r&lt;/u&gt;.      n i e d z i e l a&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Problemy techniczne - ciąg dalszy... Tym razem hamulec w rowerze Filipa! Niestety nie było możliwości naprawy – jedyny sklep rowerowy w tamtejszej okolicy nie był wystarczająco zaopatrzony! W związku z tym ja jadę bez przednich przerzutek, a Filip bez tylnego hamulca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dzisiaj przejeżdżamy przez Woliński Park Narodowy. Zajechaliśmy do Rezerwatu Żubrów – Oldze podobały się duże zwierzaki. Niestety, jak tylko wyruszyliśmy zaczęło padać, a nawet porządnie lać. Byliśmy cali mokrzy. Przemoczeni i zmarznięci dojechaliśmy do Wisełki i tam też zostaliśmy na noc, z nadzieją na lepszą pogodę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPaV83aPI/AAAAAAAAAYw/SWadL_a1CJ0/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2818%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPaV83aPI/AAAAAAAAAYw/SWadL_a1CJ0/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2818%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333897385166203122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;11.08.2008 r&lt;/u&gt;.      p o n i e d z i a ł e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Rano obudziło nas słoneczko, dzięki czemu humory nam dopisywały. Po wczorajszym Ania miała trochę dość. Rano (około 12!) zajechaliśmy na latarnię Kikut (której niestety nie można zwiedzać), a potem dalej przyjemną trasą leśną w stronę Niechorza, gdzie spędzamy kolejny wieczór naszej wyprawy. Po drodze minęliśmy kilka morskich miejscowości, które niczym się od siebie nie różnią! - wszędzie to samo: mnóstwo tandetnych pamiątek i drogich knajp (padł rekord w cenie pączka – 2,40 za sztukę!) i tłumy ludzi! Zatrzymaliśmy się w kilku miejscach: Dziwnów, Pobierowo, czy Trzęsacz. Na kąpiel niestety za zimno, ale Olga obowiązkowo zaliczyła moczenie nóg i budowanie zamków z piasku. Pod wieczór dotarliśmy do Niechorza. To, według nas, najładniejsza z dotychczasowych miejscowości. Weszliśmy na latarnię, a potem rozbiliśmy się w jej pobliżu, także w nocy świeciła nam po oczach. Plaża w Niechorzu też bardzo ładna, dlatego postanowiliśmy poczekać na zachód słońca, jedząc przepyszną pizzę.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPgMDHWgI/AAAAAAAAAZo/W7XltsKhM1I/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2814%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPgMDHWgI/AAAAAAAAAZo/W7XltsKhM1I/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2814%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334319698052340226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;12.08.2008 r&lt;/u&gt;.      w t o r e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dziś śpimy w Kołobrzegu. Rano znowu padało. Nie mamy szczęścia do pogody. Przeczekaliśmy deszcz i około południa wyruszyliśmy. Pojechaliśmy do Pogorzelicy - jako dziecko byłam tam na koloniach, więc powspominałam trochę. Stamtąd musieliśmy jechać okrężną drogą, ze względu na poligon (przez Trzebiatów, Mrzeżyno). Pogoda nam w ogóle nie dopisywała, dlatego nigdzie nie mogliśmy zagościć na dłużej. Olga robiła co mogła, żeby się nie zanudzić - „czytała”, malowała, spała. W Trzebuszu tak lunęło, że przemokliśmy, jak nigdy wcześniej. Olga była bezpieczna i miała niezły ubaw, obserwując nas przez okienko w przyczepce - zwłaszcza wtedy, gdy w pewnym momencie przejeżdżający samochód ochlapał moją twarz wodą z kałuży. Ja też się śmiałam, chociaż w pewnym momencie miałam dość. Być może dlatego, że mieliśmy dzisiaj kiepską trasę, jechaliśmy w dużym stopniu szosą, a tam wiadomo - mnóstwo samochodów (większość kierowców i pasażerów przyglądała nam się z uśmiechem na twarzy, bądź też dziwną ciekawością i niedowierzaniem, że w środku przyczepki siedzi dziecko).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;13.08.2008 r&lt;/u&gt;.      ś r o d a &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dzisiaj śpimy „na granicy” Mielna i Unieścia. Miejsce jest super, bo namiot rozstawiony mamy dosłownie dwa metry od jeziora Jamno. Jest pełnia księżyca, a do tego co chwilę podpływają do brzegu kaczki i łabędzie. Olga słodko śpi, Ania krząta się w namiocie... a ja zrobiłem kilka nowych ujęć znad wody... Zanim dotarliśmy do Mielna zwiedziliśmy Kołobrzeg: latarnię morską, plażę, molo sobie darowaliśmy – męczące tłumy ludzi. Potem jechaliśmy do Ustronia Morskiego bardzo fajną trasą. Prawie cały czas przy brzegu, woda niemal nie znikała nam z oczu. Ścieżka rowerowa nr 1! W Ustroniu trafiliśmy na fajną stołówkę z domowymi obiadami (pycha!) i dzięki temu udało nam się schronić przed kolejną ulewą, która nagle zmoczyła wielu turystów. Po pysznym obiadku, z pełnymi brzuchami, pojechaliśmy na kolejną latarnię morską, w Gąskach. A potem już do Mielna. Tu trafiliśmy na prześliczny zachód słońca na plaży.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPV2gJ9eI/AAAAAAAAAYo/-qqjWctHBuI/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2820%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPV2gJ9eI/AAAAAAAAAYo/-qqjWctHBuI/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2820%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333897308004808162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;14.08.2008 r&lt;/u&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;.     c z w a r t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;	Rano obudził nas niesamowity wiatr, aż dziwne żeby od jeziora tak wiało. Zjedliśmy śniadanie w towarzystwie łabędzi, spakowaliśmy się i w drogę. Czekał nas niestety kolejny objazd z Łaz do Dąbek, bo oprócz szlaku nad samym brzegiem morza, nie ma tam żadnego skrótu, nadrobiliśmy więc trochę kilometrów! Same Dąbki... cóż, plaża fajna, ale poza nią te same „rozrywki”, co wszędzie, a że Olga akurat spała, pojechaliśmy dalej do Darłówka. Tam całkiem ładnie – zaraz po Niechorzu najładniejsze miejsce. W Darłówku zjedliśmy rybkę i lody, a potem załapaliśmy się na romantyczne tańce nad wodą – akurat na plaży odbywał się jakiś kurs tańca. Olga z Filipem korzystali. Plaża ładna i ciekawa.&lt;/span&gt; &lt;span style="text-decoration: none;"&gt;Woda, piasek, trochę kamieni, a w tle wiatraki. Poleniuchowaliśmy tam trochę, a potem weszliśmy na kolejną na naszej trasie latarnię. Robiło się późno, więc my na rowery, Olga do przyczepki i kierunek Jarosławiec. Nie dotarliśmy tam... Jechaliśmy prześliczną trasą – cały czas widzieliśmy wodę i wspomniane wiatraki. Droga godna polecenia. A my mieliśmy jeszcze to szczęście, że na te poznaliśmy na niej bardzo miłych ludzi. Już przy wyjeździe z Darłówka zaczepił nas Piotrek (jak się później okazało, &lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;span style="background: transparent none repeat scroll 0% 0%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;"&gt;miłośnik jazdy na rowerze&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt; z niesamowitym dorobkiem). Bardzo pozytywny człowiek. Pomógł nam przenieść rowery przez piach, który miejscami był bardzo uciążliwy i zaproponował kolację w Wiciu, gdzie wraz z rodziną spędzał wakacje. Chętnie skorzystaliśmy! Na kolację była smażona ryba. Jak się później okazało, Wicie to miejscowość wyznaczająca dokładnie połowę długości Polskiego Wybrzeża.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;15.08.2008 r&lt;/u&gt;.      p i ą t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dziś pojawiły się poważne problemy związane z aurą. Pogoda okropna. Cały czas podało, zimno i mokro! Pojechaliśmy do Jarosławca, tu właściwie nic ciekawego poza latarnią. A potem czekał nas kolejny objazd ze względu na poligony. Na obiad zatrzymaliśmy się w bardzo ładnym miejscu, pod takim fajnym zadaszeniem w Łącku, ale niestety, z powodu ciągłego deszczu i ten daszek zaczął przemakać. Dlatego jechaliśmy prosto do Ustki bez dłuższych przystanków. Beznadziejny odcinek. Droga nudna. Mokro i zimno. Nawet nasza dzielna podróżniczka miała dość. To był jej pierwszy kryzys – chciała do domu! Ale trudno jej się dziwić...! Tym bardziej, że namiot rozbijaliśmy w deszczu, brrrr!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;16.08.2008 r&lt;/u&gt;.      s o b o t  a&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	No i niestety, ze względu na pogodę zmuszeni byliśmy zostać w Ustce. Zwiedziliśmy miasto, weszliśmy na latarnię i tyle, niestety!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPSuVkVeI/AAAAAAAAAZg/GLSZZBTZclg/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2822%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPSuVkVeI/AAAAAAAAAZg/GLSZZBTZclg/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2822%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334319466738374114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;17.08.2008 r&lt;/u&gt;.     n i e d z i e l a&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	To była najgorsza noc podczas całej wyprawy. Wiało i padało tak intensywnie, że czekaliśmy tylko, aż coś przemoknie lub jakieś drzewo się na nas zwali. Na szczęście namiot zdał egzamin na piątkę z plusem. Rano aż strach było pomyśleć, że mamy w taką pogodę jechać, ale kolejny dzień w Ustce nie wchodził w grę. Dlatego zapakowaliśmy  się  i w drogę. Jechaliśmy szosą, ze względu na błoto i korzenie. Zajechaliśmy do Czołpina na latarnię morską. Niesamowite miejsce i niesamowity klimat... Trochę mroczny, jednocześnie bardzo interesujący. Według nas to najładniejsza latarnia na wybrzeżu. A z latarni widać ruchome wydmy. Potem pojechaliśmy do miejscowości o nazwie Kluki, gdzie znajduje się skansen, do którego wybierzemy się jutro. Śpimy na kwaterze u bardzo miłych ludzi. Mamy zamiar ogrzać się i wysuszyć trochę rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;18.08.2008 r&lt;/u&gt;.      p o n i e d z i a  ł e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Dojechaliśmy do Łeby, chociaż nie było tak łatwo,jak myśleliśmy. A wszystko z powodu wcześniejszych i obecnych opadów. Ale po kolei...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPly2_C-I/AAAAAAAAAZA/CgFaYC4RJY4/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2811%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPly2_C-I/AAAAAAAAAZA/CgFaYC4RJY4/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2811%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333897581904727010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Noc w Klukach bardzo przyjemna. Uroczy pokoik, mili gospodarze. Właściciel do tego stopnia „zaprzyjaźnił się” z Olgą, że ona nie chciała z nami jechać! Ale jak się jej dziwić, skoro wieczorem przyniósł kakao, rano pokazał rybki w stawie, a na pożegnanie dał jabłko z sadu...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Rano poszliśmy zobaczyć skansen, a potem w drogę. Cóż po raz kolejny musieliśmy nadrobić niezły kawałek. Patrząc na mapie odcinek Kluki – Łeba to „rzut beretem”, ale musieliśmy pokonać ponad 50 kilometrów. Początkowo wjechaliśmy na R-10 (międzynarodowy szlak rowerowy!) i po prostu przeżyliśmy szok! Nie ma to jak POLSKIE ŚCIEŻKI ROWEROWE – kałuże z błotem po kolana na całej szerokości, a po obu stronach bagno! Nie wiedzieliśmy, czy damy radę z przyczepką – odradzano nam. Dlatego pojechaliśmy bardzo okrężną drogą: do Smołdzina przez Żelazo, Równienko i Zgierz do Izbicy. Trasa ciekawa i ładna, także nie żałujemy tych nadrobionych kilometrów. A potem, jak już wskoczyliśmy na ścieżkę przez Gać, Żarnowską do Łeby, czyli na trasę Słowińskim Parkiem Narodowym, było jeszcze lepiej i ładniej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;19.08.2008 r&lt;/u&gt;.     w t o r e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Wstaliśmy i uśmiechnęliśmy się -  na niebie słoneczko Po śniadanku pojechaliśmy na wydmy. Pogoda wspaniała – słońce, słońce, słońce. Wydmy robiły wrażenie, a Olga zwariowała – tyle piasku to ona w życiu nie widziała. Muszę przyznać, że to chyba najatrakcyjniejsze miejsce na wybrzeżu. Tylko ludzi za dużo! Potem kąpiel w morzu i powrót, kierunek Gdynia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Jechaliśmy przez Nowęcin, Sarbsk i Sasino do Stilo – na koleją latarnię morską i tam też się rozbiliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPCRM3A0I/AAAAAAAAAZY/fwejBJhn2SU/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%287%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 191px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdPCRM3A0I/AAAAAAAAAZY/fwejBJhn2SU/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%287%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334319184039314242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;20.08.2008 r&lt;/u&gt;.      ś r o d a &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Z rana znowu padało, więc siedzieliśmy sobie w namiocie, czekając na słońce. Po śniadaniu pojawiło się nieśmiało, więc my szybko na Osetnik (kolejna latarnia) – fajna, wysoka! A stamtąd jechaliśmy szlakiem i było przepięknie. To jedna z najładniejszych tras. Chociaż początek nie zapowiadał się dobrze – dosłownie piaskownica na ścieżce i do tego ze schodami z korzeni - dosłownie! Jechaliśmy bajkowym lasem – naprawdę! Dookoła wrzosowe łaki i mnóstwo grzybiarzy. W Białogórze zjedliśmy obiad i znowu schowaliśmy się przed nagłą ulewą. My nie zmokliśmy, ale kałuż nie brakowało. Stamtąd – mimo, że po deszczu - postanowiliśmy jechać dalej szlakiem – i dobrze - bardzo ładna trasa. Do Dębek jechaliśmy w większej grupie ludzi, a z Dębek przez las do Karwi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPpkuel_I/AAAAAAAAAZI/vWxd1dfBZ_U/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2819%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXPpkuel_I/AAAAAAAAAZI/vWxd1dfBZ_U/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2819%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333897646830426098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	W pewnym momencie zjechaliśmy na ścieżkę prowadzącą w stronę morza i tam... to był najcudowniejszy widok w całej naszej podróży! Stanęliśmy na skarpie, z tyłu las a przed nami morze... z prawej strony podwójna tęcza, a z lewej strony prześliczny, cudowny zachód słońca! Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Olga oszalała ze szczęścia i radości. Biegała i krzyczała: jakie piękne miejsce! To było niesamowite przeżycie. A kiedy słońce już zaszło, a my pozachwycaliśmy się,  zrobiliśmy jeszcze kilka kilometrów brzegiem morza - piasek był tak ubity, że jechało się jak po szosie! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	No i brzegiem morza dotarliśmy do Karwi, gdzie spędziliśmy kolejną noc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;21.08.2008 r&lt;/u&gt;.     c z w a r t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Rano małe sprzątanie – nasz sprzęt był cały w błocie. Pojechaliśmy na najdalej wysunięty na północ punkt w Polsce (Gwiazda Północy w Jastrzębiej Górze) – widoczek ciekawy i ładny. Na owej skarpie zjadłyśmy z Olgą jabłko mając nogi opuszczone w „przepaść”! Potem zwiedziliśmy kolejną latarnię i pojechaliśmy prosto na Półwysep Helski – czyli już byliśmy właściwie u siebie. Zatrzymaliśmy się w Kuźnicy na obiad, a potem do Jastarni poleniuchować...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	Po drodze spotkaliśmy brata bliźniaka przyczepki Olgi – identycznego KID CAR'a :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;u&gt;22.08.2008 r&lt;/u&gt;.   p i ą t e k&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdOrV4z_kI/AAAAAAAAAZQ/zdx_C7MhGhA/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%282%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgdOrV4z_kI/AAAAAAAAAZQ/zdx_C7MhGhA/s400/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%282%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334318790160416322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXOa_qn28I/AAAAAAAAAYQ/xODcCccp9SI/s1600-h/Polskie+Wybrze%C5%BCe+2008+%2832%29.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;	No i stało się – dojechaliśmy do Gdyni...! Osiągnęliśmy cel naszej wyprawy, o godzinie 18.32 byliśmy w porcie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:Times New Roman,serif;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zanim jednak dotarliśmy do domu, musieliśmy zajechać do Helu – na sam koniec Półwyspu. Na Helu odwiedziliśmy fokarium, zjedliśmy obiad, pojechaliśmy na plażę, gdzie Olga plażowała, ja poszłam na aerobik, a Filip dał ostatni wywiad do naszego archiwum. Na sam koniec zajechaliśmy na ostatnią w drodze do domu latarnię. Potem już tylko wejście na tramwaj wodny do Gdyni, w której zostaliśmy cieplutko przywitani przez najbliższych...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;A to nasza podróż w liczbach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;17 - dni spędzonych w podróży&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;13 - dni zajęło nam przejechanie wybrzeża&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;546 - kilometrów zmierzonych przez nasz licznik&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;13    - latarni, do których dotarliśmy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;11 - latarni, na które udało nam się wejść&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;9 - dni deszczowych w trakcie trwania wyprawy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;408 - godzin wspólnej przygody :)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na koniec kilka filmików:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="background: rgb(255, 255, 255) none repeat scroll 0% 0%; margin-bottom: 0cm; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;" align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-f3d606c94a73c1bb" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v2.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df3d606c94a73c1bb%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D46633DD2EDD6D804BBD053AFCC89562C82374BAF.822E72419DBAD09E7AAEE5C163358F1172D91E88%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df3d606c94a73c1bb%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DdoZGK0jrxxm9SInt7AqZpdCVODM&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v2.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df3d606c94a73c1bb%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D46633DD2EDD6D804BBD053AFCC89562C82374BAF.822E72419DBAD09E7AAEE5C163358F1172D91E88%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df3d606c94a73c1bb%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DdoZGK0jrxxm9SInt7AqZpdCVODM&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-fa7cbeae3886f640" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v11.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dfa7cbeae3886f640%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D7E5D53B6632ECBA10DCBD670F09CD737B6375366.2F93FD7872B98859FF1ABC561FA300A5C6561CBD%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dfa7cbeae3886f640%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJf_icrkigu1qJMn1zOFPBbDTssE&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v11.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dfa7cbeae3886f640%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D7E5D53B6632ECBA10DCBD670F09CD737B6375366.2F93FD7872B98859FF1ABC561FA300A5C6561CBD%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dfa7cbeae3886f640%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJf_icrkigu1qJMn1zOFPBbDTssE&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-f23e45b1d632b192" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v9.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df23e45b1d632b192%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6F455AE289DCBC15B2AB3F2F4F578F3EA7C54D63.2E27B9EF75BD77AD805FE08B7C1B772116538F3F%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df23e45b1d632b192%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DsAnjniLr7I-EnUJ4kXXd_0UgiY8&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v9.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Df23e45b1d632b192%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6F455AE289DCBC15B2AB3F2F4F578F3EA7C54D63.2E27B9EF75BD77AD805FE08B7C1B772116538F3F%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Df23e45b1d632b192%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DsAnjniLr7I-EnUJ4kXXd_0UgiY8&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-24c33cbb3860d91f" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v5.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D24c33cbb3860d91f%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D929701CB6999CC5E1F419A98608D7B60104419F.7382DE9225C2826ABBF6897CB202B71B00DABBFE%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D24c33cbb3860d91f%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DBjti4hEiVsqQBcV9QDN8DpIcQxQ&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v5.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D24c33cbb3860d91f%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D929701CB6999CC5E1F419A98608D7B60104419F.7382DE9225C2826ABBF6897CB202B71B00DABBFE%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D24c33cbb3860d91f%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DBjti4hEiVsqQBcV9QDN8DpIcQxQ&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-c3a488c72b737352" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v22.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc3a488c72b737352%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5D0858196EDBAE01D0720AD5E03E3102E2048F.3938C476699A3CE431A46B82CB611E4F8FFC8C6D%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc3a488c72b737352%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DjhUuc2QdsRDAj2rLikQfr7UdEL8&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v22.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dc3a488c72b737352%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5D0858196EDBAE01D0720AD5E03E3102E2048F.3938C476699A3CE431A46B82CB611E4F8FFC8C6D%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dc3a488c72b737352%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DjhUuc2QdsRDAj2rLikQfr7UdEL8&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-29de044c723916a9" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v22.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D29de044c723916a9%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2A908592BFB5F395DAC36CFDCFE3550E00C2750C.18ADA882212D04A2ACE54C72C8C436722B7A5C1E%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D29de044c723916a9%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DhDV7toO01zy0ErlMEZlCn6JI2fo&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v22.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D29de044c723916a9%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330044788%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2A908592BFB5F395DAC36CFDCFE3550E00C2750C.18ADA882212D04A2ACE54C72C8C436722B7A5C1E%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D29de044c723916a9%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DhDV7toO01zy0ErlMEZlCn6JI2fo&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia na trasie...&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3695688583167724165-1310375060846007998?l=aniafilip.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=29de044c723916a9&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=c3a488c72b737352&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=f23e45b1d632b192&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=f3d606c94a73c1bb&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=fa7cbeae3886f640&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aniafilip.blogspot.com/feeds/1310375060846007998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2009/05/page-size-21cm-29.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/1310375060846007998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3695688583167724165/posts/default/1310375060846007998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aniafilip.blogspot.com/2009/05/page-size-21cm-29.html' title='Polskie Wybrzeże 2008'/><author><name>Ania i Filip</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05514649244096252167</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgiLejAF0II/AAAAAAAAAZ8/lH5qQfpUIZg/S220/wakacje+w+Tr%C3%B3jmie%C5%9Bcie10.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_r1DB61USOCw/SgXNEBX4GiI/AAAAAAAAAYI/DY9t70VsbeQ/s72-c/ffffffffffff.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
